– Na sejmowych korytarzach oraz w plotkarskich portalach internetowych pojawiły się pogłoski, że Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, która dopiero w styczniu 2024 r. objęła stanowisko podsekretarz stanu ds. UE, a od miesiąca jest wiceministrem obrony narodowej, może zostać wicepremierem. Nie przypominam sobie takiej kariery, zwłaszcza wśród polityków nieznanych szerszej opinii publicznej. Czy to informacja związana z sezonem ogórkowym?
– Donald Tusk w swojej długiej karierze politycznej testował różne niekonwencjonalne rozwiązania.
– Czy ten pomysł ma być testem, czy przygotowaniem do konkretnych działań?
– Premier Tusk wrócił do krajowej polityki i zyskał obecną bardzo mocną pozycję, mając atut: patent na pokonywanie PiS. W 2023 r. to potwierdził, w wyborach samorządowych było różnie, ale w wyborach europejskich znowu wygrał. Wszystko to legło w gruzach po wyborach prezydenckich. Większość analityków oceniających tamtą kampanię była zgodna, że jednym z czynników, które zdecydowały o porażce Rafała Trzaskowskiego, była obecność w tej kampanii Tuska. Po tej porażce premier podjął liczne działania konsolidujące własny obóz polityczny, tak żeby był on zajęty konfrontacją z opozycją, a nie wewnętrznymi rozliczeniami. Jest oczywiste, że osoba premiera jako głównej postaci kampanii wyborczej mobilizuje opozycję. Dlatego trzeba zmienić twarz lidera. Jednak taki manewr będzie wykonany tylko wtedy, gdy będzie dawał szanse na sukces. O tym zdecydują sondaże.
– I tą twarzą ma być Magdalena Sobkowiak- Czarnecka, której nie kojarzy ponad 90 proc. Polaków?
– Do wyborów jeszcze ponad rok i przez ten czas można wypromować niemal każdego. Przypomnę, że kandydaturę Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich zgłoszono pół roku przed wyborami. Gdy Nawrocki był prezesem Instytutu Pamięci Narodowej, też zapewne jego osoby nie kojarzyło 90 proc. Polaków.
Subskrybuj