R E K L A M A
R E K L A M A

Tragedia bez końca. Lekarka siedzieć nie może

Jadąc autem, doprowadziła swoją brawurą do śmierci trójki ludzi. Sąd prawomocnie skazał ją na pięć lat więzienia. Mimo to dentystka, pochodząca ze znanej lekarskiej łódzkiej rodziny, za kraty nie trafiła.

Fot. Policja Łódź

„Dzień przeklęty” – jak mówi Elżbieta Kij – stał się takim tuż przed godz. 20. Syn przeglądał internet i zobaczył, że tuż koło Aleksandrowa Łódzkiego doszło do wypadku dwóch motocykli. Na zdjęciu rozpoznał leżący na środku drogi motocykl Beaty i jej partnera Tomka. Obok złowrogi czerwony namiot straży pożarnej zasłaniający zwłoki przed ciekawskimi oczami tłumu. Chwilę później zadzwonił telefon z nadzieją. Renata Edelwein, najbliższa przyjaciółka, powiedziała, że Beata przeżyła wypadek i trzeba jechać do Łodzi, do szpitala. Kiedy Elżbieta Kij tam dotarła, było jednak po wszystkim.

Rodzice Przemka Bartczaka byli już w tym czasie na miejscu wypadku. Oni złudzeń nie mieli: porozrywane ciało Przemka wisiało na płocie ogródków działkowych z dala od jezdni, siła uderzenia rozerwała jego motocykl na pół. – Strażacy nie pozwolili nam podejść do syna i miejsca wypadku – wspomina Grażyna Bartczak. – Z daleka widzieliśmy wbitego w drzewo pomarańczowego jeepa sprawczyni i jej ojca, który kręcił się obok.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-07-09

Tomasz Patora