– Kilka lat temu usłyszałem od pewnego urologa, że każdy mężczyzna, jeśli nie będzie chorować na inne schorzenia, to na końcu i tak umrze z powodu prostaty. Zgadza się pan z tym?
– Nie potwierdzam tej tezy w tak drastycznym brzmieniu, choć skala problemu w Polsce jest ogromna. Rak prostaty od kilku lat jest najczęściej występującym nowotworem złośliwym u mężczyzn – stanowi blisko 25 proc. wszystkich rozpoznań onkologicznych w tej grupie. Prawdą jest, że wraz z wydłużaniem się życia, szansa na zachorowanie rośnie – obecnie dotyczy to mniej więcej jednego na ośmiu mężczyzn. Należy jednak rozróżnić samego raka od przyczyny zgonu. Istnieje pojęcie raka o małym znaczeniu klinicznym.
Subskrybuj