R E K L A M A
R E K L A M A

Granice Andrzeja Poczobuta [FELIETON LISA]

Andrzej Poczobut na Białorusi ma pecha, że jest obywatelem Białorusi, w Polsce zaś ma szczęście, że jest Polakiem. Na Białorusi mógł za bycie Polakiem umrzeć, a w Polsce za to samo został bohaterem. Obawiam się jednak, że gdyby był obywatelem Polski, to za równie pryncypialną postawę byłby przez wielu u nas potępiany, a nawet niszczony. Jego jednoznaczna postawa zbyt wielu osobom niszczyłaby komfort psychiczny.

Andrzej Poczobut /Źródło: YouTube

W sobotę 2 maja kilka razy ktoś dzwonił do mnie z nieznanego numeru. Nie odebrałem, bo nie lubię, gdy ktoś dzwoni w weekendy, a do tego nigdy nie odbieram, gdy wyświetla mi się nieznany numer. Dopiero po kilku godzinach kolega poinformował mnie, że próbuje się do mnie dodzwonić Andrzej Poczobut. Oczywiście oddzwoniłem, wcześniej układając sobie litanię – jak bardzo go szanuję i podziwiam, jak cieszę się, że odzyskał wolność i jak bardzo mu życzę, żeby odzyskał też zdrowie i formę. Byłem bardzo zakłopotany, gdy Andrzej odpowiedział własną litanią podziękowań za wieloletnie wsparcie. Powiedziałem mu, oczywiście, że nie ma za co, że wspieranie go było odruchem, że dziennikarze, jak gęsi kapitolińskie, nawet w poczuciu bezradności mogą zawsze krzyczeć i protestować, ostrzegać.

Następnego dnia niektórzy mieli pretensje do Poczobuta za to, że odebrał od Karola Nawrockiego Order Orła Białego. Poczobut nie pytał mnie, bo i po co miałby to robić, czy ma order odebrać. Gdyby zapytał, odpowiedziałbym, że oczywiście. Kibicowała mu Polska, uwolniła go Polska i Polska wyrażała mu wdzięczność. Kto akurat jest prezydentem, nie jest istotne.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-05-11

Tomasz Lis