Ameryka, z drugą kadencją Donalda Trumpa, utraciła historyczną rolę lidera demokratycznego świata. Występując przeciw Europie, utraciła zarazem żyranta własnej pozycji, bo tylko Wspólnota Europejska moralnie uświęcała przywództwo Stanów Zjednoczonych pośród narodów świata. Europa i USA tworzyły formację polityczną, która skutecznie przekonała świat, że jest największa, najsilniejsza, niepokonana. Bo oparta na wartościach! To dzięki tej formacji mieliśmy w Europie czas pokoju, a ludziom żyło się dostatniej. Zmienił to socjopata Trump, wprowadzając rządy chaosu i destabilizując świat. Wiele tłumaczą jego psychiczne i intelektualne deficyty oraz oderwanie się od etosu politycznego, tworzonego przez takie tuzy, jak Henry Kissinger, Zbigniew Brzeziński czy Made leine Albright. Ale tłumaczyć – nie znaczy usprawiedliwiać. Trump zastąpił ich figurkami typu Hegseth, Rubio czy Witkoff. I efekty widać, słychać i czuć.
Sygnałem zwijania się armii amerykańskiej z NATO i Europy jest ogłoszona redukcja o pięć tysięcy wojaków z garnizonu w Niemczech. Ale czy wrócą do Ameryki, czy przesunie się ich na wschodnią flankę? Wątpliwe, choć o militarnym amerykańskim wzmocnieniu Polski marzą nie tylko ludzie Nawrockiego…
Aliści Trump, który wiele mówi, a mało myśli, już zapowiedział, że to nie koniec. Jest nadal obrażony na Hiszpanów i Włochów, bo nie pomogli mu w absurdalnym zbrojnym ataku na Iran, więc łatwo sobie wyobrazić eskalację epickiej furii Trumpa, któremu już dawno temu Statua Wolności odpłynęła w siną dal. Tusk wyraził się więc jednoznacznie i w konkluzji ma rację. Żaden wróg nie zagrozi NATO. NATO rozpadnie się samo.
Subskrybuj