Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki w programie „Rozmowa Piaseckiego” w TVN24 stwierdził, że reakcja Karola Nawrockiego była „odpowiedzią na próbę manipulacji”. – Mamy do czynienia z zachowaniem pana, który zachowuje się nie jak półdziennikarz, tylko jak ćwierćdziennikarz – powiedział.
„Jak zawsze w PiS, obrona przez atak. Wyjątkowo żenujące «żarty» z nazwiska. Trochę błędów Kancelaria Prezydenta popełniła w ostatnim czasie, ale kolejnym jest wynoszenie tej nerwowej atmosfery na zewnątrz” – napisała na portalu podsekretarz stanu w Kancelarii Premiera Agnieszka Rucińska.
„Ciocia napisała, że garnitur i krawat nie uczyni z prymitywa człowieka z klasą” – skomentował na X dziennikarz TVN24 Rafał Wojda. – „Niewyobrażalne chamstwo. Pan Bogucki sam sobie dziś o poranku wystawił jak najgorsze świadectwo” – dodał w tym samym miejscu Maciej Bąk z Radia Zet. Radomir Wit ocenił słowa Zbigniewa Boguckiego jako skandaliczne i oburzające (…). „Pan Bogucki sam sobie wystawia świadectwo. I swojemu szefowi. A Mateusz robił to, co należy do obowiązków dziennikarza. Zadawał ważne pytania” – napisał na X.
„W swojej kilkunastoletniej pracy dziennikarskiej po raz pierwszy spotkałem się z tak emocjonalną reakcją polityka na moje pytanie, co było dla mnie zaskoczeniem, zwłaszcza że było ono skierowane do Prezydenta Rzeczypospolitej. Rolą dziennikarzy jest zadawanie pytań, na tym polega nasza praca” – napisał na X Mateusz Półchłopek.
„Zanim zacznie pan nazywać siebie dziennikarzem, warto byłoby najpierw ukończyć studia w tym kierunku. Pańskie wykształcenie w urbanistyce nie przygotowało pana do rzetelnej pracy reportera politycznego. Gdyby posiadał pan elementarną wiedzę akademicką z zakresu dziennikarstwa, znałby pan regulaminy i zasady protokołu prasowego. Na oficjalnej konferencji prezydentów Polski i Węgier reguły były jasne: tylko oświadczenia polityków, bez pytań. Świadome złamanie tych zasad to nie odwaga, lecz brak profesjonalizmu i prymitywna próba wykonania politycznego zlecenia pod narrację rządu (…). Zamiast skarżyć się, niech pan wróci do książek i nauczy się zawodu. Ta ustawka tylko pokazała, że mamy prezydenta z charakterem, który nie daje się zastraszyć medialnym cynglom!” – poucza na X Pelegrinus Polonia. „Wiele razy codziennie, politykom zadaje się pytania w przejściu, gdy wchodzą, wychodzą, gdy się odwracają i odchodzą – codziennie wielokrotnie. I nikt nie nazywał tego ustawką. Do teraz” – napisał na x.com Maciej Knapik.
„Proszę nie krzyczeć na dziennikarzy, panie Nawrocki. To nie oni wpakowali pana w to rosyjskie bagno” – do słów prezydenta na x.com odniósł się premier Donald Tusk. „Jest pan mistrzem rzucania błotem. Mówi to wiele o panu, ale nic o prezydencie. Z bagna to po raz kolejny będziemy musieli wyciągać Polskę po waszych rządach” – odpowiedział mu europoseł Tobiasz Bocheński.
– Mam wrażenie, że redaktor z TVN celowo zrobił to w taki sposób, żeby mieć nagrany fragment, jak prezydent wychodzi. On zadaje pytanie po to, żeby potem w wieczornym programie informacyjnym móc zrobić taką oto zbitkę, że prezydent ucieka przed zadanym pytaniem – ocenił w „Gościu Wydarzeń” poseł PiS Paweł Jabłoński.
– Prezydent ewidentnie nie trzyma ciśnienia. Może się wstydzi. Panie prezydencie, jak pan się wstydzi, to niech pan po prostu przeprosi i więcej na Węgry nie jeździ – mówiła w „Faktach po Faktach” ministra edukacji Barbara Nowacka.
– To nie był gniew, to było zachowanie wyraźnie reżyserowane – mówił w Wirtualnej Polsce ekspert ds. mowy ciała Maurycy Seweryn. I przekonuje, że wszystkie następstwa pytania Mateusza Półchłopka układają się w spójną sekwencję: narada z rzecznikiem, przejście na drugi koniec sceny i wreszcie palec wycelowany w kierunku dziennikarza. – Celem było zastraszenie nie tylko dziennikarza, który zadał pytanie, ale też wszystkich innych, którzy w przyszłości mogliby pozwolić sobie na nieprzychylne pytania. Drugim elementem reżyserowanego zachowania było stosowanie gestów bardzo silnych, demonstracyjnych, jak na przykład wskazywanie palcem. To nie są gesty przypadkowe.
„Nawiązując do przeszłości prezydenta, można powiedzieć, że przypominało to wzywanie piłkarzy do płotu przez rozgniewanych kiboli po przegranym meczu. Piłkarze stoją wtedy pokornie przed trybuną, a kibolski gniazdowy przez kilka minut odsądza ich dosadnym językiem od czci i wiary. Cały rytuał kończy się zazwyczaj oddaniem przez zawodników koszulek, których nie są godni nosić. Bogu dzięki, Nawrocki nie zażądał tego od dziennikarza, ale należy mieć nadzieję, że kolejne zwyczaje chuligańskich bojówek nie będą jednak przenikać do polskiej polityki. Bo jeśli tak dalej pójdzie, niedługo strach będzie zadać Karolowi Nawrockiemu jakieś pytanie, a Kancelaria Prezydenta będzie musiała przy zaproszeniach na konferencję prasową robić adnotację, czy to spotkanie ze sprzętem, czy bez sprzętu oraz dokładnie w którym zagajniku się odbywa” – napisał na łamach „Polityki” red. Michał Danielewski.
Historyk i politolog z UKSW prof. Antoni Dudek w programie „Kropka nad i” powiedział, że jego zdaniem tak wygląda „prawdziwy Karol Nawrocki”. Wcześniej polityk „bardzo się hamował”, ale teraz „poczuł się pewnie i powoli będziemy takich sytuacji mieli więcej”.
Ekspert ds. wizerunku i marketingu politycznego dr Mirosław Oczkoś na antenie TVP Info wyjaśniał, w jakich okolicznościach zachowujemy się tak, jacy jesteśmy naprawdę. – Kiedy jesteśmy pod dużą presją, wtedy każdy z nas robi to samo, czyli włącza nam się autopilot; albo jak jesteśmy totalnie wyluzowani. Różnica jest taka, że jak jesteśmy totalnie wyluzowani, to możemy nad tym bardziej panować, a jak jest duża presja, to panujemy nad tym mniej. I ponieważ pan Karol Nawrocki nie kryje się z tym, skąd pochodzi i co robił, to mieliśmy to tu w pigułce. Brakowało tylko tego tekstu kabaretowego, który teraz zacytuję: „A kto się będzie śmiał, ten dostanie w ryj”