Organizatorzy wystawy nieprzypadkowo dobrali jej głównych bohaterów. Troje artystów reprezentuje pozornie odległe światy: dwa języki, różne płcie, inne pokolenia, a jednak ich rysunki udowadniają, że humor nie zna granic – unosi się swobodnie nad Tatrami i wywołuje uśmiech na twarzach ludzi.
Milosz Randák to słowacki ilustrator, którego twórczość cechują delikatna ironia i dystans do codzienności. Fanom rysunku prasowego jego prace mogą przypominać twórczość Zbigniewa Jujki, przepuszczoną przez pogodny filtr charakterystyczny dla naszych południowych sąsiadów.
Szczepan Sadurski jest jednym z weteranów polskiej satyry, zdobywcą Złotej Szpilki ‘86, nagrody tygodnika „Szpilki” na najlepszy rysunek satyryczny roku. Bywa określany jako „jeden z najszybszych karykaturzystów świata”. Próbkę swoich umiejętności dał podczas wernisażu w Bratysławie, błyskawicznie rysując podobizny gości odwiedzających wystawę.
I wreszcie Kasia Zalepa, z pewnością najbardziej znana czytelnikom „Angory”, na której łamach co tydzień zamieszcza swoje rysunki.
Z bratysławskiej trójki jest najmłodsza, najcichsza i moim zdaniem najładniejsza, a przy tym całkiem utytułowana. W 2006 roku na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu zdobyła II nagrodę w kategorii profesjonalistów. Mieszkańcy Trójmiasta mogli podziwiać jej plakaty promujące właściwe zachowanie w tamtejszych tramwajach i autobusach. A że Kasia nie potrafi rysować brzydkich kobiet, więc wybuchł mały skandal z oskarżeniami… o seksizm.
Sama o sobie pisze tak: „Zawodowo rysuję dowcipy, w czasie wolnym maluję, spaceruję i głaszczę kota…”.