Jeszcze niedawno Niscemi wyglądało jak miasteczko z pocztówki. Wąskie uliczki, domy ściśnięte na wzgórzu, jasne elewacje, słońce i oliwki. Ta sielanka została jednak zbudowana na podłożu, które geolodzy od lat nazywają tykającą bombą. Warstwy piasków i kruchych skał spoczywają tu na glinach i marglach. Gdy przychodzą intensywne deszcze, glina nasiąka wodą, traci stabilność i zaczyna „wypychać” wszystko, co leży nad nią. Na Sycylii to mechanizm dobrze znany, że nagłe i gwałtowne opady potrafią wprawić w ruch całe zbocza. Tym razem ziemia nie zapadła się punktowo. Oderwała się brutalnie jedną ścianą, tworząc przerażający kanion. W dzielnicy Sante Croci skarpa została jakby odcięta nożem, niemal pionowo. Tam, gdzie była jezdnia, dziś jest potężna wyrwa. Szacuje się, że front osuwiska ma co najmniej 4 kilometry długości.
Subskrybuj