– Zaczął obowiązywać Krajowy System eFaktur (KSeF). To prawdziwie rewolucyjne rozwiązanie. Od 1 lutego 2026 roku obejmuje on (etapami) wszystkich przedsiębiorców oraz wystawiających faktury w Polsce. Czy to naszej gospodarce jest dziś naprawdę potrzebne?
– To jest niepotrzebne i szkodliwe. Dezorganizuje podatek od towarów i usług (VAT), ale przede wszystkim obrót gospodarczy, ponieważ używamy faktur VAT jako najważniejszego dokumentu handlowego i jego dematerializacja wprowadza chaos w rozliczeniach pieniężnych i gospodarczych. Wysłanie faktury do KSeF nie rodzi żadnych skutków prawnych. Z tego, że komuś na konto w KSeF wysłano fakturę, nic nie wynika. Gdyby chciano zrobić to w profesjonalny sposób, trzeba by przedsiębiorcom dać czas. Wytłumaczyć, żeby dostosowali swoje systemy rozliczeń pieniężnych, które obsługuje papierowa lub elektroniczna faktura VAT. Żeby KSeF zadziałał, trzeba zaaneksować miliony umów.
– Czy to znaczy, że grożą nam dziesiątki tysięcy procesów?
– Oczywiście, że tak. Jeżeli ktoś wysłał panu fakturę do KSeF-u, że ma pan zapłacić milion złotych, to z tego faktu nie wynika żaden dług. Chyba że pan się zgodzi, że to wezwanie do zapłaty następuje za pomocą KSeF-u, który nie jest żadnym środkiem komunikacji elektronicznej, lecz tylko rządowym portalem, na który wysyła się faktury. I jak już mówiłem, to wezwanie do zapłaty nie rodzi żadnych skutków prawnych.
– Czy żeby KSeF spełniał swoją rolę, trzeba zmienić pakiet ustaw i rozporządzeń?
– Nie, gdyż błąd tkwi w samej koncepcji. Obrót gospodarczy jest sferą stosunków prawnych, handlowych, nie podatkowych. Być może autorzy tego projektu nie orientowali się, że faktura VAT ma w Polsce tak ogromną rangę. Nie da się przebudować w ciągu roku systemu, który budowaliśmy 30 lat. Przypomnę, że ostatnie przepisy zostały wprowadzone w grudniu zeszłego roku.
Subskrybuj