R E K L A M A
R E K L A M A

Fajbusiewicz wraca do spraw sprzed lat. Wielbiciel prostytutek mordercą

Jesienią 2001 roku stołeczni kryminalni poprosili mnie o pokazanie w „997” zdjęcia poszukiwanego Władysława C. Ten niemłody budowlaniec był podejrzewany o zabójstwo warszawskiej prostytutki, choć policja nie chciała wtedy ujawniać szczegółów. Oczekiwano jedynie suchego komunikatu, bez wzmianki o podejrzeniach. Mimo że planowałem przygotować inscenizację, musiałem się do tego dostosować. Po emisji programu jeden z telewidzów wskazał miejsce ukrywania się Władysława C.

Fot. Picryl

Władysław C. urodził się w Czarnej Małej koło Czaplinka. Z trudem skończył podstawówkę, a w dorosłe życie wszedł bez zamiaru podjęcia stałej pracy. Od początku wolał złodziejski proceder, który towarzyszył mu przez lata. Uznał, że prowincja nie jest dla niego, więc wyniósł się z Pojezierza Drawskiego do stolicy. Co jakiś czas trafiał za kratki i już nigdy nie wrócił w rodzinne strony.

Kilkanaście miesięcy przed tragicznymi wydarzeniami opuścił więzienie na Białołęce. Tam poznał ludzi, dzięki którym na stałe osiadł w Warszawie. Zatrudnił się na jednej z budów. Co ciekawe, nasz Władzio – tak kazał do siebie mówić – potrafił szybko zdobywać zaufanie pracodawców, którzy powierzali mu nawet swój dobytek. Reklamował się jako wybitny fachowiec, więc często pracował jako majster. Udawał też, że ma własną brygadę, a nawet improwizował nabór robotników.

Jak się później okazało, Władysław na budowach nie pozbył się swoich złodziejskich przyzwyczajeń. Okradał pracodawców i podwładnych, zabierając im część wypłaty, a materiały budowlane sprzedawał konkurencji. Większość zarobionych – lub skradzionych – pieniędzy przepuszczał na warszawskie prostytutki.

Nie były to luksusowe „damy”, lecz kobiety z podłych spelun i ulicznych punktów. Szczególnie upodobał sobie niemłodą już Marię Ł. Nie miał stałego lokum w Warszawie, latem mieszkał w barakach na budowach i niemal co wieczór przyprowadzał tam kolejne kobiety oferujące tanie usługi. One, podobnie jak on, nie stroniły od alkoholu. Kiedy miał gotówkę, lubił szpanować i organizował kolegom balangi, chwaląc się swoją miłością do Marii. Nie wiedział jednak, że ta wielokrotnie go okradała. Władzio ufał jej bezgranicznie i był przekonany, że za znikające pieniądze odpowiadają jego kumple. Kilku z nich dotkliwie pobił, wymierzając „sprawiedliwość” na własną rękę.

Gdy nadchodziła zima, szukał schronienia u samotnych kobiet – nie zawsze prostytutek. Udawał zamożnego mężczyznę z przejściowymi problemami i podrywał kasjerki, kelnerki czy pielęgniarki. Jak ustaliła policja, mieszkał na zmianę u kilku takich kobiet, ale nigdy nie zapominał o swojej ulicznej miłości, Marii. Wizyty u niej często kończyły się awanturą, bo nierzadko zastawał w mieszkaniu klientów korzystających z jej usług.

W ostatnich miesiącach przed tragedią pracował na wielu budowach. Gdy orientowano się, że nie jest tym, za kogo się podaje, uciekał do kolejnego pracodawcy i znów odgrywał wielkiego fachowca. Jak wynika z policyjnych przesłuchań, byli szefowie wspominali jego zaradność, pomysłowość i sprawczość.

Władzio potrafił załatwić wszystko – od zwykłej rurki po skomplikowaną aparaturę. Szefowie byli zadowoleni, nie pytali, skąd bierze te rzeczy. Tymczasem okradał wszystkich równo, także kobiety, u których mieszkał. Przed nimi grał dżentelmena, nawet człowieka sentymentalnego, lecz w rzeczywistości był brutalny. Często katował poznane kobiety, a one – ze względu na swoją profesję – nie zgłaszały tego policji.

Najtragiczniejsze wydarzenia rozegrały się 27 czerwca 2001 roku, gdy odwiedził swoją kochankę Marię. Zastał ją z dużo młodszym mężczyzną. Klient uciekł, a Władysław zaczął wymierzać „karę”. Tym razem przesadził – bił i dusił kobietę bez opamiętania. Gdy przestała dawać oznaki życia, przestraszył się i uciekł, wyjechał z Warszawy. Nazajutrz sąsiadka znalazła Marię martwą. Policja szybko wytypowała sprawcę, bo Władysław był częstym gościem i domownikiem ofiary.

W listopadzie 2001 roku na prośbę stołecznych kryminalnych pokazałem w „997” jedynie komunikat ze zdjęciem poszukiwanego Władysława C. Tuż po emisji jeden z widzów wskazał miejsce, w którym sprawca się ukrywał. Kilkanaście godzin później morderca został zatrzymany. Do winy się nie przyznał. Policja podejrzewała go także o zabójstwo innej warszawskiej prostytutki – 54-letniej Krystyny B., zamordowanej 27 czerwca 2000 roku na Białołęce – lecz tej zbrodni nie udało się mu udowodnić. 

2026-02-02

Michał Fajbusiewicz


Wiadomości
Dżihad i dzicz [FELIETON LISA]
Tomasz Lis
Po Pełczyńskiej płakać nie będziemy. Obietnice bez pokrycia
Jan Rojewski
Grecji nie będzie. Polska gospodarka silniejsza, niż się wydaje
Krzysztof Różycki
Społeczeństwo
Mógł zrobić międzynarodową karierę. Dziś komentuje mecze
Tomasz Gawiński
Pszczoły giną, głód nadchodzi! Jedzenie stanie się luksusem
(KGB) na podst. Podcast The Guardian „Kluczowa okazja do działania”
Festiwal Mediów „Człowiek w Zagrożeniu”. Grand Prix dla dokumentu „Igrając z diabłem”
Adam Owczarek
Świat/Peryskop
Od Włoch po Albanię. Młodzi Europejczycy wyszli na ulice
Magda Sawczuk
To nie film science fiction. Tesla zaprzeczyła prawom motoryzacji
Maciej Woldan
Ameryka szykuje się do wyborów połówkowych. Stawką układ sił w Kongresie
EW na podst.: usa.gov, history.house.gov, senate.gov, presidency.ucsb.edu, AP, Pew Research Center, Reuters, Breaking Defense, European Council on Foreign Relations
Lifestyle/Zdrowie
Żylaki to coś więcej niż defekt kosmetyczny. Co warto o nich wiedzieć?
Andrzej Marciniak
Ewa Wachowicz: Słodkości do herbaty i na piknik
Ewa Wachowicz
Matematyka bez strachu? Ten system może zmienić sposób nauki
EW na podst.: mycompanypolska.pl, bankier. pl
Angorka - nie tylko dla dzieci...
Co kryje się pod Wawelem? Naukowcy sięgają po cząstki kosmiczne
M.K. opr. na podst. naukawpolsce.pl
StarGate ratuje rannych na froncie. Ukraińcy przetestowali nowy dron
Oz opr. na podst. geekweek.interia.pl
Kapsuła czasu sprzed 130 lat odkryta na dachu kościoła
M.K. opr. na podst. tvn24.pl