Skandal w policji
Podejrzanym jest Marcin J., dowódca 9. kompanii, który według ustaleń śledczych miał zamknąć się z młodą stażystką w swoim gabinecie podczas zakrapianej alkoholem imprezy odbywającej się w jednostce. To właśnie tam miało dojść do przestępstwa.
Z ustaleń wynika, że bezpośrednio po zdarzeniu policjantka wybiegła z gabinetu, ale nie poinformowała od razu nikogo o tym, co się stało. Jej koledzy zauważyli, że jest roztrzęsiona, i dopiero w późniejszej rozmowie dowiedzieli się o gwałcie. To oni powiadomili dyżurnego OPP około godziny 5.30, czyli mniej więcej dwie godziny po zdarzeniu. Do tego czasu nikt nie zatrzymał Marcina J., który opuścił jednostkę i został odwieziony prywatnym samochodem do domu.
Po zgłoszeniu uruchomiono pełną procedurę. O zdarzeniu powiadomiono przełożonych, psychologów, Biuro Spraw Wewnętrznych Policji oraz prokuraturę. Funkcjonariusze pojechali do miejsca zamieszkania Marcina J. i przewieźli go z powrotem do jednostki. O godz. 8.15 został po raz pierwszy przebadany alkomatem – miał 1,5 promila alkoholu. Policjantka została objęta opieką psychologiczną i o godz. 10.30 złożyła formalne zawiadomienie. Marcin J. został zatrzymany o 14.45, po zakończeniu jej przesłuchania.
Subskrybuj