R E K L A M A
R E K L A M A

Włoskie oczytanie. Książki, które spotkałam na ulicy

Rzym nie jest miastem ciszy. Jest zbitką głosów, epok i zapachów. Miastem pośpiechu i bezruchu naraz, żyjącym w stałym paradoksie. A jednak właśnie tutaj, w autobusach, tramwajach, metrze, na ławkach i przy murach, raz po raz trafiałam na ludzi pochylonych nad książkami. Ten tekst jest zapisem takich spotkań. Całkowicie przypadkowych, jednostronnych i krótkich, ale pozwalających coś wywnioskować o nich – czytających, i o mnie oraz innych podglądających. Nie jest to lista lektur ani ranking gustów. To próba zrozumienia miasta od strony tego, co jego mieszkańcy czytają wtedy, gdy nikt ich o to nie pyta.

Źródło: Gemini

Najpierw widywałam ludzi, dopiero potem książki. Ich sylwetki, twarze, skupienie albo całkowite odłączenie od tego, co wokół. Byli młodzi i nie, różnej płci, sami i w tłumie. W metropolii, która gestykuluje, przemieszcza się i domaga uwagi, oni nagle zastygali jak porażeni. Stali nieruchomo jak kolumny na Forum, siedzieli zgięci nad stronami jak widzowie w Koloseum, obojętni na klaksony i rozmowy dookoła. Nie zawsze dało się zobaczyć tytuł. Niekiedy tylko fragment okładki, kolor grzbietu, charakterystyczny układ stron. Bywało, że książka znikała nagle w torbie, zanim wzrok zdążył ją rozpoznać. Zdarzało się też, iż z bliska widoczna była jedynie jedna, konkretna strona, akurat czytana w tej chwili – pojedyncza scena wyrwana z większej całości. Do dziś pozostaje to zagadką, która domaga się rozwiązania: kim byli bohaterowie, co wydarzyło się wcześniej, dokąd zmierzała opowieść. Jaki ogród opisywał narrator, jakie miejsce nazwał „moim małym Angkorem”?

Tym bardziej zapadła mi w pamięć scena przed Biblioteką Europejską, gdzie wszystko było widoczne aż nazbyt wyraźnie: Opowiadania filmowe Jarosława Iwaszkiewicza, otwarte na wykazie ekranizacji, dokładnie na Rysiu – filmie zrealizowanym na podstawie Kościoła w Skaryszewie –czytane w czasie, gdy Grzegorz Ryś, metropolita z Łodzi, od niedawna był już kardynałem. Zbieg tytułu, nazwiska i chwili wystarczył, żeby przejść obok z dreszczykiem.

Wśród uchwyconych lektur trafiały się bardzo różne dzieła. Klasyka czytana w autobusie, jakby bez dystansu i nabożności – Dublińczycy Jamesa Joyce’a – towarzyszyła pasażerom między kolejnymi przystankami, pozbawiona ciężaru kanonu. Fantastyka otwierana w tramwaju, w drodze przez miasto, które samo jest labiryntem: Hobbit Tolkiena czytany tak, jakby Śródziemie było tylko kolejną dzielnicą Rzymu. Były też kryminały zanurzone w codzienności, typu Non si uccide il primo che passa Christiana Frascelli (po polsku: Nie zabija się pierwszego lepszego) z serii o prywatnym detektywie Contrerze.

Pewnego razu natknęłam się na zekranizowaną opowieść o stracie i pamięci, Strasznie głośno, niesamowicie blisko Jonathana Safrana Foera, czytaną w Rzymie, a niosącą w tle historię matki autora, urodzonej w Łodzi, córki Żydów ocalałych z Zagłady. Innym razem wypatrzyłam Kitchen Confidential Anthony’ego Bourdaina – opowieść o drodze od zmywaka do ważniaka: szefa kuchni. Wychodząc z metra, wyłowiłam okładkę japońskiego pisarza Toshikazu Kawaguchiego Zanim wystygnie kawa – historię o przemianie i drugim początku. Mrugnęła do mnie także literatura europejska – dostojny Corrado Augias i jego Sekrety Stambułu, czytane po albańsku, a obok niej młoda amerykańska fantasy – Królowa Cieni Sarah J. Maas.

W tym miejskim przekroju naturalnie nasuwa się pytanie o preferencje czytelnicze. Co o nich decyduje? Na pewno nie wygląd. Nie da się odgadnąć książki po człowieku. Młody chłopak czyta Joyce’a. Klasycznie wystrojona kobieta zagłębia się w fantastykę. Ktoś zupełnie zwyczajny ściska grube wydanie o czarach. Profil osoby nie przesądza o profilu lektury. Ludzie stoją na jednej nodze w miejskim transporcie, uczepieni niby poręczy, a w rzeczywistości innych światów. Siedzą na plastikowych siedziskach, czytają w gwarze i tłoku, często jednym okiem, z palcem wsuniętym między kartki na wypadek nagłego hamowania. Łączy ich kawałek wspólnej trasy i książka – azyl na czas jej pokonywania. Czasem to brewiarz albo powieść, tom o magii i ezoteryce, a czasem gruby wolumin z kolorowymi brzegami. Na tym chyba polega dolce vita. Na komforcie zatrzymania się nawet w samym jądrze chaosu, poświęcenie czasu czemuś, z czego nie trzeba się rozliczać. Rzym, podpatrywany przez te spotkane książki, okazał się miastem ludzi, którzy w biegu próbują odzyskać sens tego, po co w ogóle są w drodze. 

2026-01-12

Agnieszka Nowak-Samengo


Wiadomości
Pozostała pustka. Nie żyje Andrzej Olechowski
AB
Nie ma świętych krów. Publiczne pieniądze pod ochroną
Tomasz Barański
„Walczył o ludzkie życia”. Wspomnienia o Łukaszu Litewce
Tomasz Zimoch
Społeczeństwo
Karolina Pajączkowska po głośnym odejściu z TVP nie porzuciła dziennikarstwa
Tomasz Gawiński
Konflikt z sercem w tle. Centrum Zdrowia Matki Polki wyrzuca fundację
Tomasz Patora
Droga do French Open. Iga Świątek walczy o powrót do formy
Maciej Woldan
Świat/Peryskop
Robot wygrywa półmaraton w Pekinie. Nowa era sztucznej inteligencji?
ANS na podst.: sport.sky.it, ansa.it, futuroprossimo.it, rainews.it, repubblica.it, ilpost.it, hdblog.it
Testament, który zaskoczył Włochy. Polityczka oddała wszystko społeczeństwu
ANS na podst.: varesenews.it, corriere.it, repubblica.it, senato.it, tecnicadellascuola.it, ansa.it
Joel Meyerowitz. Facet, który pokolorował ulicę
(ANS) Na podst.: repubblica.it, corriere.it, Il Giornale dell’Arte
Lifestyle/Zdrowie
Utrata włosów podczas leczenia onkologicznego. Ekspertka o wpływie na pacjentki
Andrzej Marciniak
I Love Juice, czyli dieta na miarę. Herosi biznesu
E.W. na podst. sukces.rp.pl
Źródła szczęścia. Duńczycy – zamożni, równi i ufni
Wybrała i oprac. E.W. na podst.: Jarosław Kamiński. Szczęście w Danii stabilnie, czyli wysoko. Obserwatorfinansowy.pl, 21.04. 2026 
Angorka - nie tylko dla dzieci...
Hikikomori, czyli cicha epidemia samotności. Zjawisko wychodzi poza Japonię
Oz opr. na podst. www.geekweek.interia.pl
Kazik w podróży. Historia Saamów
H.J.