R E K L A M A
R E K L A M A

Felix Baumgartner nie żyje. Legenda sportów ekstremalnych zginęła w wypadku

Do ostatniej sekundy był żywą definicją ryzyka. Austriak, znany z najbardziej śmiałych i granicznych wyczynów w historii sportów ekstremalnych, zginął 17 lipca 2025 roku podczas lotu na paralotni – prawdopodobnie takiej z napędem – we włoskim Porto Sant’Elpidio. Miał 56 lat. Według służb ratunkowych doznał nagłego zasłabnięcia w powietrzu i spadł do basenu przy ośrodku wypoczynkowym, zahaczając o przebywającą tam osobę. Ona przeżyła. On, mimo natychmiastowej pomocy i interwencji śmigłowca, nie odzyskał przytomności. 

Felix Baumgartner /Źródło: YouTube

To ten sam człowiek, który w 2012 roku zrobił coś niemożliwego. Wzniósł się balonem helowym na wysokość dwa razy wyższą niż pułap myśliwca i kilkaset razy wyższą niż przeciętny wieżowiec – i skoczył. Podczas swobodnego spadania przekroczył prędkość dźwięku. Przez kilka minut unosił się w samotności tam, gdzie zwykle docierają tylko astronauci. Transmisję oglądało ponad osiem milionów widzów na świecie. Dla wielu był symbolem odwagi. Dla siebie – po prostu był tam, gdzie powinien. Stratosferyczny skok uczynił z niego ikonę. To, że w projekcie Red Bulla, w specjalnym kombinezonie, spadał prawie z czterdziestego kilometra „autostrady do nieba” i osiągnął ponad 1300 km/ godz., zapisało go na stałe w historii nauki, sportu i popkultury, bo globalny show podbił mu zasięgi. Ale to nie był ani jednorazowy wyczyn, ani jedyny rekord na koncie. 

Chciał to robić od dziecka

Od dziecka chciał skakać ze spadochronem i latać helikopterem. Spełnił te marzenia z nawiązką dzięki pokazom akrobatycznym, skokom z najwyższych budynków świata. Jako pierwszy przeleciał nad kanałem La Manche w karbonowym skrzydle, aż w końcu uniósł się tam, skąd widać chyba krzywiznę planety. Na przedramieniu miał wytatuowane trzy słowa: „Born to fly” – urodzony, by latać. To hasło dawało mu wolność. Chętnie powtarzał: „Należę do powietrza”. A kiedy dziennikarze pytali go, co naprawdę liczy się tam, w górze, odpowiadał bez wahania: „Uwierzcie mi, gdy jest się ponad wszystkim, stajemy się pokorni. Nie chodzi już o wyniki ani o dane. Liczy się tylko to, żeby wrócić do domu…”. 

Baumgartner przez lata uprawiał BASE jumping – skoki z mostów, klifów, drapaczy chmur. To jedna z najbardziej niebezpiecznych konkurencji. Liczy się każdy detal: czas, wiatr, odległość, kontrola nad ciałem. Tu nie ma miejsca na margines błędu, a on dla zawodowców był wzorem precyzji. Zanim został profesjonalnym sportowcem, służył w elitarnej jednostce spadochronowej austriackiej armii. Tam nauczył się dziedziny, której już nie porzucił. Z czasem zaczął wybierać paralotnię – mniej widowiskową, ale równie wymagającą. Uwielbiał loty oparte na umiejętnościach, pogodzie i czujności organizmu, niewybaczające błędów, zwłaszcza gdy zawodzi fizyczność. Znał ich zasady lepiej niż ktokolwiek.

Zdjęcia zapowiadały spokój

W ostatnich dniach publikował na Instagramie ujęcia z przelotów nad włoskim wybrzeżem. Zdjęcia pokazywały spokój – wakacje, widoki. Tym bardziej zaskoczyła wiadomość o jego śmierci. Do załamania sił doszło podczas krótkiego, rekreacyjnego lotu. Nie zawiódł sprzęt. Nie zmieniła się pogoda. To organizm nie wytrzymał – w powietrzu, które przez całe życie było jego naturalnym środowiskiem. Zostawił partnerkę i wszystkich, z którymi spędzał lato. Dla fanów sportów ekstremalnych jego śmierć to ogromna strata. Jak mało kto potrafił łączyć wyczyn z autentycznością, rekordy z ludzkim wymiarem, a spektakl z prawdziwym sportem, inspirując zarówno tych, którzy szukają granic, jak i tych, którzy po prostu chcą żyć odważniej. 

2025-07-22

ANS na podst.: gazzetta.it, ilpost.it, repubblica.it, corriere.it, ansa.it


Wiadomości
Kasa, misiu, kasa. Kryptomafia kupiła Ziobrę
Angora
Sieć Krala. Śledztwo TVN-u ujawniło osoby zamieszane w aferę
(BG) na podst. TVN24: „Nie znali, nie wiedzieli, a jednak do Zondacrypto lgnęli”
Prokurator czeka na Nawrockiego. Wojna o jedno słowo
Jan Rojewski
Społeczeństwo
Z zimną krwią. Morderstwo nagrane kamerą
Tomasz Patora
Świat tańczy, jak one zagrają. Baby rządzą muzyką
Grzegorz Walenda
Jabłczyńska? Nigdy w życiu. Spór o rolę Tosi
Plotkara
Świat/Peryskop
Islandczycy zagłosowali przeciwko członkostwu w UE. Zdecydowały ryby
EW na podst.: Euronews, Tagesschau, CNN, Deutsche Welle
Niemcy odpowiadają Rosji. Berlin ujawnia kulisy próby zamachu na lotnisku
KK na podst.: Der Spiegel, Bild Zeitung, Deutsche Welle, Die Welt, Süddeutsche Zeitung, Focus, Der Tagesspiegel, taz, Augsburger Nachrichten, BBC
Putin przyparty do ściany. Rosja płaci coraz wyższą cenę za wojnę
KK na podst.: The Economist, The Moscow Times, The Telegraph, Meduza, The Guardian
Lifestyle/Zdrowie
Pierwsze objawy schizofrenii łatwo przeoczyć. Psychiatra mówi, na co zwrócić uwagę
Andrzej Marciniak
Śmiej się z siebie! Autoironia zjednuje ludzi…
(KGB) na podst. Radio BBC: „Kiedy jest dobrze (i kiedy jest źle), żeby się z siebie śmiać”, Laurie Clarke
Woda gazowana czy niegazowana? Polacy wybrali
A.M.
Angorka - nie tylko dla dzieci...
Trump zmienił nazwę jeziora. W Polsce nadal obowiązuje Ontario
A.P. opr. na podst. rmf24.pl
Dolly Parton nie tylko śpiewała. Zrobiła coś niezwykłego dla milionów dzieci
M.K. opr. na podst. dobrewiadomosci.net.pl
Góra ubrań na pustyni. Cmentarzysko odzieży ma 60 tys. ton
M.K. opr. na podst. polskieradio.pl