Listy do redakcji Angory (03.12.2023)

Listy od czytelników tygodnika Angora. Dziękujemy za wszystkie nadesłane wiadomości!

Fot. Domena publiczna

„Zwycięstwo, które jest porażką” 

Wzrosło mi ciśnienie… 

ANGORĘ czytam co tydzień przez wiele lat. Bardzo lubię rubrykę: „Ludzie listy piszą”. Często podzielam poglądy piszących. Lecz nie mogę przejść obojętnie obok wywodów p. Grzegorza Koniecznego w liście „Zwycięstwo, które jest porażką (ANGORA nr 46). Szanowny Panie, słuchając zapewne tylko TVP, nie zauważył Pan wyraźnych wypowiedzi opozycji dotyczących jej programu. Wbrew Pana stwierdzeniom przedstawili oni jasny i zrozumiały program działania, a opozycja nie jest bardziej łapczywa w zdobywaniu władzy, jak PiS w chęci jej utrzymania! I jeszcze jedno: opozycja nie uzurpuje sobie prawa do WŁASNEJ interpretacji konstytucji, ale do WŁAŚCIWEJ jej interpretacji, co często PiS-owi się nie udawało. A już szczytem jest Pana stwierdzenie, że w ostatnich ośmiu latach Polakom żyło się najlepiej od drugiej wojny światowej! Widać, że źródła, z których Pan czerpał, wywodzą się z TVP-PiS. Nie mógł Pan więc słyszeć o problemach nauczycieli, kobiet, osób niepełnosprawnych czy przedsiębiorców, bo tego Panu nie powiedzieli w medialnej szczujni. Kończy Pan list nadzieją, że nowa władza będzie podążać właściwą drogą, jaka wynika z ich deklaracji programowych!

Więc jednak mieli te programy, których Pan nie zauważył na początku swego listu. Czytałem wiele razy Pana wypowiedzi i za każdym razem wzrastało mi ciśnienie. Mam nadzieję, że wreszcie zrzuci Pan bielmo z oczu i uwierzy, że w Polsce może być… prawo i sprawiedliwość. K.K.

Nowej Polski dzień pierwszy 

W Polsce naprawdę powiało nowością. Choć zaskoczeń nie było. Główni aktorzy sceny politycznej zachowali się tak, jak można było przypuszczać. Opętanie prezesa, wkurzająca śmieszność kogoś, kto mianuje tylko sam siebie głową państwa, narcyzm niektórych nowo wybranych, nawoływanie do służby i pracy dla dobra wspólnego i podkreślanie trudności takiej roli przez jednego niestrudzonego. Wyraźna była jednak dysproporcja pomiędzy przemówieniem głowy państwa a przemówieniem marszałka seniora. Gdyby porównać obie wypowiedzi, to właśnie marszałek okazał się mężem stanu, kimś, komu nie tylko z treści, ale również z intonacji wypowiadanych słów można przypisać troskę o Polskę. Prawdziwą troskę, a nie wykrzywione w lustrze własnej formacji politycznej troski urojone. Oczywiście marszałek senior nie byłby sobą, gdyby nie nawiązał w kilku miejscach do środowiska politycznego, które go wyniosło także do godności marszałka seniora.

Posługiwał się zatem cytatami z Macieja Rataja, byłego marszałka sejmu, a jednocześnie najwyższego dostojnika państwowego rozstrzelanego przez hitlerowców w czasie drugiej wojny światowej w Europie. Nie wszyscy bowiem pamiętają, że Maciej Rataj był marszałkiem sejmu, ale także przez pewien czas, nawet dwukrotnie, pełnił funkcję prezydenta Rzeczypospolitej – po śmierci Gabriela Narutowicza i po przewrocie Piłsudskiego. Aresztowany za antyniemiecką działalność, został zamordowany w Palmirach w ramach niszczenia polskiej inteligencji. To jego słowa przywołał już na początku swego bardzo udanego wystąpienia Marek Sawicki. Mogę powiedzieć, że na nikim się nie zawiodłem, choć był moment, gdy drżałem o spójność koalicji w jednym głosowaniu. Okazało się, że niepotrzebnie. Już nie będę miał okazji widzieć kawalkady aut jadących z panią marszałek (nie akceptuje ona określenia marszałkini) na spotkanie w domu dziecka 1 czerwca.

To dobra rzecz, która zdarzyła się 13 listopada. Również jako pozytywną odbieram sytuację drugiego przegranego kandydata na wicemarszałka, tym razem Senatu. Nie wiem, czy antypatia do kogoś jest dziedziczna, ale w tym przypadku mam podstawy podejrzewać, że tak jest. Nie cierpiałem kiedyś ojca tego człowieka. Za jego arogancję, chamstwo i brak kompetencji, za niebywałą butę. Nie było więc dla mnie zaskoczeniem, że ktoś mu się zrewanżował opublikowaniem filmiku z głębokim relaksem na podłodze hotelowego korytarza. To, że tam piją, jest rzeczą pewną i częstą, ale już nagranie i publikowanie zdjęć świadczy o niechęci do postaci. Syn poszedł w ślady ojca, jednak okazało się, że na tej drodze zdarzyła mu się wywrotka. Można więc powiedzieć, że i syn się symbolicznie wywrócił. Dla partii, która wygrała wybory, oba przypadki głosowań z pierwszego dnia nowego Sejmu są sygnałem, że coś się zmieniło, a zapowiadane rozliczenie minionych ośmiu lat jest bliższe niż dalsze. Na pocieszenie został im cyrk z byłym i najnowszym premierem w roli klauna. I oto ten człowiek, po tym wszystkim, co mówił, ma czelność żebrać o poparcie dla swojego rządu? Rządu, który będzie tylko okazją do zgarnięcia kolejnych pieniędzy przez i tak już dobrze wypasioną w ostatnich latach ekipę. Jednego jestem pewien – w odróżnieniu od niektórych komentatorów, sądzę, że chętnych na ministrów nie zabraknie. Zagadką jest dla mnie to, czy Kaczyński wejdzie na wicepremiera? Ten team da jeszcze kilka przedstawień, zanim zawali się nad nim plandeka cyrkowego namiotu. 

Obyś żył w ciekawych czasach…? Tak naprawdę to tęsknię już za nudą. A konkretnie, to za niezbyt drogą ciepłą wodą w kranie. ALEKSANDER POPOWSKI

Czy leci z nami pilot? 

Jestem zwykłym zjadaczem chleba i patriotą. Przyglądam się postępowaniu prezydenta Andrzeja Dydy w tak trudnej i niebezpiecznej dla Polski sytuacji. I… wszystko się we mnie gotuje! Jeśli pan prezydent nie zauważa, jaka to sytuacja, to może należy mu przypomnieć: Putin kombinuje z przywódcą Chin. Putin kombinuje z przywódcą Korei Południowej. Putina popiera i wręcz chwali Orbán, bojkotując uchwały UE, między innymi w sprawach Ukrainy. Putinowi są na rękę wszelkie konflikty – Izrael, Bałkany. Putin miesza w Afryce, skąd przybywają uchodźcy. Putinowi zależy, by jak najdłużej trwał bałagan i bezhołowie w Polsce. Jakie ma priorytety (i czy da radę je zrealizować) najpotężniejszy przedstawiciel NATO – Stany Zjednoczone, na którego tak liczy Polska w obliczu konfliktu w Izraelu, pomocy dla Ukrainy i, nie daj Boże, konfliktu o Tajwan.

Jeżeli Ukraina (nie daj Boże!) nie da rady, to my jesteśmy następni w kolejce. Panie prezydencie, zwierzchniku Sił Zbrojnych, jak wygląda nasza armia? Mógłbym przytoczyć jeszcze więcej powodów, aby pan prezydent przeciął tę niebezpieczną zabawę i postąpił zgodnie z przeważającą wolą elektoratu. Proponuję skorzystać z rady pana Włodzimierza Czarzastego: „Panie Prezydencie, nie kombinuj Pan”. Panie prezydencie, naprawdę nie ma na to czasu. Jestem mieszkańcem Dolnego Śląska. Nie przeraża mnie obecna sytuacja, ale bardzo niepokoi. Finał może być jeden: taki, jaki często spotykał moją Ojczyznę w przeszłości. A ja? Mam 77 lat, a Dolny Śląsk jest po zachodniej stronie Wisły. Z poważaniem JAN PURZYCKI

Bezprawnie? 

Kilka dni temu Prezydent powołał dyrektora Biura Polityki Zagranicznej. Ze zdziwieniem i wręcz z rozbawieniem zauważyłem, że czołowi przedstawiciele polskiego dziennikarstwa (ANGORY też!) oraz polityki kolejny raz nie zwrócili uwagi na to, że Pan Prezydent nie ma żadnego prawa uprawiania własnej polityki zagranicznej. O tym, kto ma władzę wykonawczą w Polsce, mówi art. 146 Konstytucji RP. Powoływanie się na art. 133 mówiący, że Prezydent współdziała w zakresie polityki zagranicznej z Radą Ministrów, jest kompletnym nieporozumieniem. Współdziałanie nie oznacza WSPÓŁ- RZĄDZENIA!

Piszę o tym, bo jest to sprawa zupełnie zasadnicza dla polskiej demokracji. Warto zwrócić uwagę na to, że większość polskich prezydentów łamała prawo w tym kontekście, a rekordzistą był Lech Kaczyński. Prezydent np. nie ma prawa do jakichkolwiek oficjalnych wizyt zagranicznych bez zgody premiera. Lech Kaczyński miał to w nosie, podobnie zresztą jak Andrzej Duda. Jest to bardzo poważne przekroczenie uprawnień. Dziwne, że nikt nie zwraca na to uwagi. Powołanie Biura ds. Polityki Zagranicznej zatrudniającego dziesiątki urzędników w Kancelarii Prezydenta, i to w sytuacji kiedy Prezydent nie ma prawa do prowadzenia takiej polityki, to jakiś żart! Pozdrawiam J.B.

Dlaczego przegrali 

Piszę ten list w dniu oficjalnego ogłoszenia wyników wyborów parlamentarnych. Partia prezesa Kaczyńskiego wygrała – głoszą oficjalne komunikaty. Ja bym raczej powiedział, że tylko osiągnęła najlepszy wynik. A nie o to chodziło w tej grze. Wygranym jest ten, kto jest w stanie utworzyć nowy rząd. I tym kimś jest demokratyczna opozycja, czyli trzy tworzące ją partie mające większość w Sejmie i Senacie. Po ośmiu latach panowania dyktatury ciemniaków, ciemniaki dostały łupnia. Katastrofalna wizja trzeciej kadencji Zjednoczonej Prawicy została oddalona co najmniej na cztery lata. Osiem lat temu napisałem pierwszy list do ANGORY pod tytułem „Czy warto było?”, analizujący przyczyny porażki koalicji PO-PSL.

Teraz pora na zdefiniowanie przyczyn porażki Zjednoczonej Prawicy. Prezes Kaczyński, mimo okazywanej na zewnątrz wielkiej radości z wyników wyborów, w gruncie rzeczy jest tym wynikiem zdruzgotany. Musi oddać władzę i zasiąść w ławach sejmowej opozycji. Odniósł zwycięstwo, które okazało się porażką. Jakież to myśli kłębią się teraz pod czaszką „emerytowanego zbawcy narodu”?

Jestem pewien, że nie może dojść przyczyny upadku i rozmyśla, jak to się stało, że taka partia „prawdziwych Polaków” i „prawdziwych patriotów” nie znalazła uznania w oczach tego samego suwerena, na którego PiS zawsze tak chętnie się powoływał. Pomogę prezesowi Kaczyńskiemu w znalezieniu odpowiedzi na to pytanie, ponieważ jest ona banalnie prosta. Społeczeństwo polskie nie chce mieszkać w wydumanym przez prezesa Kaczyńskiego narodowo-katolicko- przaśno-buraczanym kraju. Większości obywateli taki kraj po prostu nie odpowiada. I… powiedzieli: DOŚĆ! Tym panom i paniom już dziękujemy! Nie chcemy żyć w kraju rządzonym przez panoszącą się we wszystkich dziedzinach życia jedynie słuszną partię. Nie chcemy żyć w kraju rządzonym przez władzę zblatowaną z Kościołem. Ludzi raziła ostentacyjna religijność rządzących, której emanacją stały się groteskowe pląsy w Częstochowie. 

Nie chcemy partyjnej prokuratury, partyjnych sądów, partyjnej policji, partyjnych czeboli i partyjnych mediów oraz pogardy dla państwa prawa. Chcemy państwa opartego na niezależności. Chcemy demokracji, a nie demokratury czy, jak to sobie nazwał prezes Kaczyński, nieliberalnej demokracji. Suweren powiedział DOŚĆ podziałowi Polaków na „prawdziwych patriotów” i na „obóz zdrady narodowej”. Mam nadzieję, że już żaden bałwan nie będzie oceniał, czy ja jestem godzien stać pod biało-czerwoną flagą. Rządzącym wydawało się, że obywatel o niczym innym nie marzy, jak oklaskiwać prezesa Kaczyńskiego za jego mądrość i modlić się do Jana Pawła II. Że najważniejsze, to wypełnić życie obywateli ciągłą martyrologią i ciągłym umieraniem za Ojczyznę. Suweren powiedział DOŚĆ nachalnej propagandzie lejącej się z tzw. mediów narodowych, bezczelnie zamienionych w tubę propagandową Zjednoczonej Prawicy. DOŚĆ wydumanych zagrożeń o gwałcących kobiety i roznoszących pierwotniaki imigrantach, prześladowanych chrześcijanach, wrogiej Unii Europejskiej i Niemcach pragnących zamienić naszą bogobojną Ojczyznę w kolejny land. Nie pomogły bajdurzenia premiera Morawieckiego o paśmie nieprzerwanych sukcesów pod rządami PiS oraz totalne głupoty wygadywane bezmyślnie przez prezesa Kaczyńskiego. 

Tych pierwszych suweren nie kupił, te drugie zaliczył do sfery obciachu i żenady. Środkowy palec od suwerena dostała pycha i arogancja, obłuda i hipokryzja, głupota i ignorancja, środkowy palec dostał się gburom i kabotynom, oszustom i złodziejom, łachudrom i łajdakom oraz zwykłym kłamcom. Ośmioletni okres ich rządów odchodzi w przeszłość i mam nadzieję, że na zawsze. Państwo oparte na kłamstwie oraz partia narodowej ściemy właśnie legły w gruzach. W ostatecznym rozrachunku rządy prawicy okazały się równie wredne, jak rządy komunistów i, wcześniej czy później, musiały zbankrutować. Na szczęście większość wyborców nie dała się otumanić i pokazała pisowskiej władzy środkowy palec. Za rżnięcie głupa, robienie z ludzi wała i traktowanie ich jak bezrefleksyjnych głupków. Próbują teraz winę zwalić na błędy w kampanii. Oczywiście były, bo straszenie Tuskiem, Niemcem i robalami na talerzu nie wypaliło.

Taką retorykę mogły kupić tylko rozumni inaczej (niestety, i tacy są!). Cóż pozostało prezesowi Kaczyńskiemu i jego nadwornej świcie? Zebrać się w gabinecie na Nowogrodzkiej w celu dokonania głębokich przemyśleń i puścić sobie utwór Anity Lipnickiej ze słowami: „Jak to się stało, jak to się mogło stać”. Ja natomiast przytoczę utwór Wolnej Grupy Bukowina, w którym pozwoliłem sobie zmienić jeden wyraz w jednym z wersów: „Kłamstwem niesiony odpłynął w przeszłość”. Majster Bieda? Nie! Obóz Zjednoczonej Prawicy! JACEK M.

Nie tylko o polityce 

Dzień dobry! Zanim usiadłem do klawiatury komputera, obiecałem sobie, że tak jak dotychczas, nie poruszę tematu politycznego, bowiem uważam, że jest sto tysięcy innych ciekawszych spraw, o których warto napisać. Niestety, w głowie mam taki zamęt, że muszę dać upust swojej frustracji, by potem przejść na te właściwe, ciekawsze tory. Przez osiem lat rządzili nami… no, właśnie, kto? Jak ich nazwać, skoro wszystkie najgorsze epitety zostały już wymienione, a po nich i tak spłynęło to jak po kaczce – to określenie nie było zamierzone. Może jednak powinienem napisać jak po kaczorze – mała litera jest już zamierzona.

Kiedy po wygranych przez nas wyborach ogarnęła mnie euforia – tak jak zdecydowaną większość moich rodaków – okazało się, że w tej ekstazie zapomnieliśmy o tym, o…, no…, o prezydencie (nie moim, oczywiście!). Mam dylemat z tym, jak tego człowieka określić, żeby nie poczuł się niedocenionym czy, nie daj Boże, obrażonym. Mierny aktor – trochę za lekko. Wierny poddany nadprezesa, a przede wszystkim nałogowy łamacz Konstytucji, bo przecież nie jej obrońca chroniący zapisy zawarte w podstawowym akcie prawnym Rzeczypospolitej, aczkolwiek tak chętnie się na te zapisy powołujący.

Może lepiej wcale go nie określać (…)? Bo kimże jest człowiek, który całe życie się uczy i niczego się nie nauczył, który nie potrafi postawić znaku większości pomiędzy cyframi 194 i 248 (…)? Czy zrobiło mi się lżej? Nie, chyba nie. Jak on i jemu podobni znikną z przestrzeni publicznej, wówczas poczuję się zdecydowanie lepiej. Mam jednak obawy, czy zdążę, bo siwizna coraz bardziej prószy moje skronie. Jako niepoprawny optymista wierzę jednak w to, że jak ukonstytuuje się nowy rząd, to naprawdę wróci normalność. Czego Państwu i sobie z całego serca życzę. Chciałbym jednak, to główna potrzeba napisania tego listu, za pośrednictwem ANGORY, pochylić się do samej ziemi przed nieziemską istotą, jaką bez wątpienia jest nasza fantastyczna tenisistka Iga Świątek. Pani Igo, Iguniu, nasza kochana dziewczyno, jesteś wielka! Łamiesz wszelkie stereotypy, udowadniając, że największy sportowiec całej naszej galaktyki może być osobą skromną, a przy tym niesamowicie zdolną, utalentowaną i bardzo ambitną.

Myślę, że wyrazy mojego uwielbienia są tylko jakąś małą kropelką, która w tej chwili na Ciebie spływa, aczkolwiek w Meksyku deszczu Wam nie brakowało. Mogę życzyć Ci tylko jednego: niech z daleka omijają Cię wszelkie kontuzje! Resztę już posiadasz. Nie byłbym sobą, gdybym do tej beczki miodu nie dodał odrobiny dziegciu. Nie wiem, czy Iga wie o tym, kim jest jej sponsor strategiczny. Z taką dumą na piersi nosi logo PZU. Czy kontrakt sponsorski z taką firmą i płynące z niego apanaże, dla kogoś tak majętnego jak Iga, ma tak kolosalne znaczenie, by nie móc z niego zrezygnować?

Powiem tylko w skrócie, że sam jestem dwukrotną ofiarą tej firmy. W pierwszym przypadku za szkodę usuniętą w autoryzowanym serwisie, za której naprawę wystawiono fakturę na kwotę ponad 8 tys. zł, PZU zwróciło mi 5 tys., informując, że jak mi się nie podoba, to mam iść do sądu. W drugim przypadku za szkodę w wysokoś ci 4,5 tys. zł (faktura) wypłacono mi, z od lat opłacanego autocasco, 2 tys zł. Czy trzeba powiedzieć coś więcej (…)? Pani Iga i Jej menedżerowie zrobią to, co uznają za stosowne. Fajnie by było, żeby to paskudne logo zniknęło z coraz ładniejszych strojów Igi. Pozdrawiam wszystkich niezwykle serdecznie, wierząc w nową, spokojną, coraz piękniejszą Rzeczpospolitą. ZBYSZEK z CIESZYNA

Jeszcze raz o aferze wizowej 

Na wykazie Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP widniało do niedawna 21 państw, których obywatele mieli mieć uprzywilejowany dostęp do polskich wiz pracowniczych. Otóż oprócz czterech bogatych państw Zatoki Perskiej pozostałe 17 państw wymienionych na tej liście charakteryzują się wysokim bezrobociem i eksportem do Europy na ogół nader licznych nielegalnych imigrantów. Szczególnie umieszczenie tam pewnego państwa ze środkowej Afryki (Nigeria), znanego w świecie z wyjątkowo wysokiej przestępczości i nielegalnej migracji, świadczy o urzędniczej ignorancji i nieznajomości tematu.

Natomiast niezrozumiały jest brak na tej liście trzech państw bałtyckich i kilku państw b. ZSRR, z polską mniejszością, często egzystującą tam w skromnych warunkach. Fakt ten ilustruje jej dyskryminację i lekceważenie. Wzmiankowany w mediach jest też minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau, nadal temat zamachu w Nigrze, i obecność Grupy Wagnera w Afryce. Otóż przypomnieć należy, że nikomu z polskiego MSZ nie przeszkadza osoba Patryka Lumumby, kata tysięcy własnych obywateli, od wielu lat symbolu afrykańskiego marksizmu-leninizmu, obecnego na terenie Łodzi, a już dawno temu zlikwidowanego nawet w Moskwie. Nawiązuje jednak do tego groteskowa rządowa podróż (2013 r.) D. Tuska z Polski do Zambii, tzw. banana socjalistycznego, bankruta z ogromnym długiem w Chinach i na garnuszku Zachodu, a w dodatku okupującego sąsiedni Barotseland. Właśnie to królestwo zatrzymuje ekspansję Chin Ludowych na kraje w tym regionie.

Formalne pismo w podobnych sprawach skierowane do ministra spraw zagranicznych Zbigniewa Raua w imieniu Barotseland zostało przez niego zignorowane i przemilczane, co można uznać za cechujący ten urząd brak profesjonalizmu, dopuszczający świadomą i niezasłużoną dyskryminację tego chrześcijańskiego kraju i narodu południa Afryki. JERZY SAS KULCZYCKI 

2023-11-28

Angora


Wiadomości
Szpieg przesądzony. Polskę nawiedziła mania na tym punkcie
Michał Ogórek
„Zamachy były, są i będą”. Rozmowa z antyterrorystą
Krzysztof Różycki
Eurowizja 2024. Muzyka nie łagodzi obyczajów
Plotkara
Michelle Obama w Polsce. Zarezerwowano 30 pokoi w hotelu Sheraton
Maciej Woldan
Dlaczego góral bije konia? O tradycji i patologii
Henryk Martenka
Społeczeństwo
Człowiek dziwaczny i ekscentryczny… Morderca milczy na sali sądowej
Katarzyna Binkowska
Chełmno – Miasto Zakochanych. Slogan chroniony prawem
Wojciech Barczak
Dzikie Bieszczady i ich tajemnicze, opuszczone wsie
Martin Martinger
Tomasz Brzeziński po ciężkiej walce z uzależnieniem pomaga dzisiaj innym
Tomasz Gawiński
Będzie się pisało „Warszawianin”. Poprawki w ortografii
Maciej Malinowski
Świat/Peryskop
Relokacja imigrantów. Rozmowy z Janiną Ochojską i Andrzejem Zapałowskim
Krzysztof Różycki
Wieczny i wonny. Ogród na zboczach Awentynu
ANS
Hymny narodów świata: Galicja
Henryk Martenka
Moda, drogie samochody i kalifat. Kim są „pop-islamiści”?
MH na podst.: focus.de, nin.rs, ynetnews.com
Gruzini walczą o przyszłość kraju. Trwa bojkot „ruskiego prawa”
KK na podst.: BBC, Reuters, AFP, Georgia Today, The Moscow Times
Lifestyle/Zdrowie
„Seksmisja” ma już 40 lat i wraca do kin
(KGB) na podst. Radio RMF FM
Rak nie wybiera. Królewski status nie ma tutaj znaczenia
Ewa Wesołowska
Andrzej Seweryn. Doświadczony aktor, który chce uczyć się od młodych
Na podst. tekstu Karoliny Morelowskiej-Siluk
Sanatoria czekają na zmiany. Na miejsce nie będziemy już czekać tak długo?
Andrzej Marciniak
Wszystko, co powinieneś wiedzieć o zębach, aby pozostały zdrowe na lata
A.M.
Angorka