R E K L A M A
R E K L A M A

Sędzia Manowska i „giertychówki”. Komentarze w internecie

W miniony czwartek pierwsza sędzia Sądu Najwyższego wyjaśniła, że wpłynęło aż 56 tys. protestów wyborczych. Jednak jak podkreśliła, większość z nich to tzw. giertychówki, czyli protesty składane za pomocą wzorów rozpowszechnionych przez Romana Giertycha. Te zaś – według Manowskiej – miały być składane niechlujnie i nie spełniać wymogów formalnych.

Fot. YouTube

Sam Giertych – na portalu X – ostrzegał, że w Sądzie Najwyższym panuje chaos: Mam informację od informatora z SN. Protesty bez rejestracji są wsadzane do kartonów. I nie będą w ogóle rozpatrywane. To oznacza całkowite naruszenie praw obywatelskich opisanych w konstytucji. To kpina, a nie sąd – czytamy.

Odpowiadał mu oficjalny profil Sądu Najwyższego: Tak wyglądają „giertychówki” przygotowane do rozpoznania. Jak widać, nie ma tu żadnego kartonu. „Informator” zmyśla albo został zmyślony.

Na takie tłumaczenia ostro zareagował Miłosz Motyka z PSL, który na antenie TVN24 powiedział: – Nie do przyjęcia są tłumaczenia pani Manowskiej, która mówi, że tych protestów było bardzo dużo i to są „giertychówki”. Jeżeli pani Manowska mówi, że nie ma czasu na ich sprawdzenie, to niech weźmie się do roboty, bo za to jej Polacy płacą, żeby te protesty zostały dokładnie sprawdzone i zweryfikowane.

Podczas konferencji prasowej wtórował mu rzecznik rządu Adam Szłapka: – Nie do końca interesuje mnie zdanie pani Małgorzaty Manowskiej, co sądzi o tych protestach. Mnie interesuje zapis konstytucji, który mówi o tym, że każdy obywatel ma prawo do złożenia protestu. I interesuje mnie to, że Sąd Najwyższy jest zobowiązany do tego, żeby każdy taki protest rzetelnie rozpatrzył – powiedział.

Małgorzata Manowska, nazywając protesty „giertychówkami”, próbuje dezawuować protesty z błędami formalnymi, które były ze wskazania Romana Giertycha, i nie zachowuje się jak bezstronny arbiter, potwierdzając, że jej przyjaźń z Andrzejem Dudą nie jest przypadkiem. Fakt, że wiele protestów wpłynęło po politycznej sympatii mecenasa z PO, ale faktem też jest, że anomalie wyborcze były liczne i mają prawo niepokoić tych, którzy uznają się za państwowców, a proces wyborczy traktują jak świętość – pisał w „Rzeczpospolitej” dziennikarz Jacek Nizinkiewicz.

Prezes nie powinna w ten sposób wypowiadać się na temat protestów obywateli. Są one konstytucyjnym prawem nas wszystkich i nawet jeśli wyborcy piszą je według jakiegoś wzorca, ich pisma muszą być potraktowane bezstronnie i rzetelnie – dodawała Dominika Wielowieyska w „Gazecie Wyborczej”.

Zupełnie inaczej sprawę widzi Paweł Szefernaker z PiS: – Dzisiaj mamy posiedzenie Sejmu, trzeci dzień posiedzenia Sejmu, politycy Platformy chodzą i narzekają na to, że ich liderzy, powiedzmy sobie, mają paranoję związaną z wyborami prezydenckimi – mówił w Polsat News.

Zgodnie z Kodeksem wyborczym, Sąd Najwyższy nie może orzec o ważności wyborów bez rozstrzygnięcia wszystkich protestów, a Prokurator Generalny nie może zająć stanowiska w sprawie ważności wyborów bez zapoznania się z opiniami Sądu Najwyższego dotyczącymi każdego z nadesłanych protestów. Apeluję – trzymajmy się litery prawa – napisał minister sprawiedliwości Adam Bodnar na X.

W słowach nie przebierał Tomasz Lis: Nieszczęsna Manowska chyba z bezbrzeżnej głupoty de facto przyznała, że rzetelne rozpatrzenie protestów wyborczych nie jest w jej interesie. Dodatkowy powód, by decyzji nielegalnej izby SN nie uznawać – czytamy na X.

Politykom doradzał też ich były kolega z sejmowych ław Stefan Niesiołowski: Czasu niewiele, Bodnar zamiast „domagać” się od SN ponownego przeliczania, powinien sam przystąpić do sprawdzania. Manowska gra na czas, lekceważy protesty, ubliża protestującym, chce szybko ogłosić zwycięstwo PiS. Ale skala fałszerstw jest duża i dlatego oni wyją przeciw sprawdzeniu – pisał na X.

Do podobnej refleksji doszedł prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Przemysław Rosati: – Prokurator Generalny nie jest ograniczony działaniami Sądu Najwyższego i może samodzielnie zlecić przeliczenie wszystkich głosów wyborczych – powiedział na antenie Polsat News.

Małgorzata Manowska zrobiła wiele żeby Izba Kontroli Nadzwyczajnej, która jest personalnie związana z PiS, orzekała o ważności wyborów. Był projekt Szymona Hołowni przyjęty przez parlament, na który prezydent się nie zgodził, żeby ważność wyborów stwierdzał inny skład Sądu Najwyższego. Żeby była jasność, chodziło o sędziów najstarszych stażem, wybranych przez Lecha Kaczyńskiego – zauważył dziennikarz Andrzej Stankiewicz w TVP Info. 

2025-06-30

Jan Rojewski


Wiadomości
Kasa, misiu, kasa. Kryptomafia kupiła Ziobrę
Angora
Sieć Krala. Śledztwo TVN-u ujawniło osoby zamieszane w aferę
(BG) na podst. TVN24: „Nie znali, nie wiedzieli, a jednak do Zondacrypto lgnęli”
Prokurator czeka na Nawrockiego. Wojna o jedno słowo
Jan Rojewski
Społeczeństwo
Z zimną krwią. Morderstwo nagrane kamerą
Tomasz Patora
Świat tańczy, jak one zagrają. Baby rządzą muzyką
Grzegorz Walenda
Jabłczyńska? Nigdy w życiu. Spór o rolę Tosi
Plotkara
Świat/Peryskop
Islandczycy zagłosowali przeciwko członkostwu w UE. Zdecydowały ryby
EW na podst.: Euronews, Tagesschau, CNN, Deutsche Welle
Niemcy odpowiadają Rosji. Berlin ujawnia kulisy próby zamachu na lotnisku
KK na podst.: Der Spiegel, Bild Zeitung, Deutsche Welle, Die Welt, Süddeutsche Zeitung, Focus, Der Tagesspiegel, taz, Augsburger Nachrichten, BBC
Putin przyparty do ściany. Rosja płaci coraz wyższą cenę za wojnę
KK na podst.: The Economist, The Moscow Times, The Telegraph, Meduza, The Guardian
Lifestyle/Zdrowie
Pierwsze objawy schizofrenii łatwo przeoczyć. Psychiatra mówi, na co zwrócić uwagę
Andrzej Marciniak
Śmiej się z siebie! Autoironia zjednuje ludzi…
(KGB) na podst. Radio BBC: „Kiedy jest dobrze (i kiedy jest źle), żeby się z siebie śmiać”, Laurie Clarke
Woda gazowana czy niegazowana? Polacy wybrali
A.M.
Angorka - nie tylko dla dzieci...
Trump zmienił nazwę jeziora. W Polsce nadal obowiązuje Ontario
A.P. opr. na podst. rmf24.pl
Dolly Parton nie tylko śpiewała. Zrobiła coś niezwykłego dla milionów dzieci
M.K. opr. na podst. dobrewiadomosci.net.pl
Góra ubrań na pustyni. Cmentarzysko odzieży ma 60 tys. ton
M.K. opr. na podst. polskieradio.pl