Dwadzieścia lat więzienia – taka kara będzie groziła emerytowanemu wojskowemu z Polski, którego w połowie marca grecka policja zatrzymała pod podejrzeniem szpiegostwa na rzecz Rosji. Intensywne dochodzenie ma wyjaśnić, czy mundurowy popełnił głupi błąd, czy faktycznie dostarczał rosyjskiemu wywiadowi ściśle tajnych informacji na temat obronności państwa NATO. Nie jest jedynym naszym rodakiem, którego związki ze służbami Rosji sprawdzały w ostatnich miesiącach kontrwywiady państw europejskich.
Tajny donos
Jak ustaliliśmy, sprawa zaczęła się od zaniepokojonego mieszkańca Marathi. To maleńka miejscowość wypoczynkowa na Krecie – popularnej greckiej wyspie na Morzu Śródziemnym. W czwartek 12 marca w godzinach przedpołudniowych Grek zgłosił się na policję i powiedział, że mężczyzna w wieku około 60 lat, posługujący się językiem rosyjskim, codziennie spędza dużo czasu na fotografowaniu bazy wojskowej Souda, znajdującej się w pobliżu. Grek relacjonował, że zwrócił uwagę na tego człowieka już wcześniej, dlatego że zamieszkał on w przyczepie kempingowej. Jak się później okazało, w jednym się pomylił. Tajemniczy fotograf posługiwał się językiem polskim, a nie rosyjskim, ale Grek nie zna ani polskiego, ani rosyjskiego.
Lokalni policjanci potraktowali sprawę śmiertelnie poważnie. Wiedzą, że z plaży dostępnej dla turystów doskonale widać bazę marynarki wojennej. Nasuwało się więc podejrzenie, że amator pięknych zdjęć może w rzeczywistości interesować się nie cudownymi krajobrazami śródziemnomorskimi, lecz detalami bazy wojskowej, której, oczywiście, nie wolno fotografować, o czym przypominają tabliczki w kilku językach.
Subskrybuj