1. Trwa Rok Jerzego Giedroycia, również 20 lat temu obchodziliśmy Rok Redaktora „Kultury”. Leopold Unger powiedział wtedy Paryskiemu nie-co-dziennikowi, że Giedroyc stał się ogromnym wyrzutem politycznym i moralnym tego, co się dzieje w Polsce, że postawił Polaków przed lustrem i kazał im się oglądać, a ten obraz nie był taki ładny i bardzo się nie zmienił.
Tag: filozofia
Koniec wakacji. Zango Bar, czyli podróż zaczyna się w Paryżu
Czekając na Blanche Belzébuth, spienionego demona z beczki, czytam, że światowa organizacja turystyki doliczyła się ponad miliarda międzynarodowych podróży rocznie i że od lat najczęściej odwiedzanym krajem świata pozostaje Francja, do której zjechało ponad 100 milionów turystów (druga jest Hiszpania, trzecie są Stany Zjednoczone). Co piąty z nich odwiedził Paryż. Najczęściej w sierpniu, w miesiącu, w którym Paryżanie oddają swoje miasto we
Autobiografia moralna. „W pierwszej osobie. Wspomnienia i rozliczenia”
Autobiografia uczonego ma charakter dwoisty, a pierwsza część jest opowieścią o rodzicach, dzieciństwie, młodości, wojnie i poniewierce na zesłaniu w ZSRR. Część druga wynika z pierwszej, ale jest próbą rozliczenia moralnego, zarazem prostującą przekłamania użyte przez jaskiniową ideologię narodową, której demony obudzone zostały w Polsce po 1989 roku. Wspominając życie, Bauman nie prowadzi badań genealogicznych
Balthus. Wędrowiec w krainie sztuki
W Księgarni Polskiej przy bulwarze Saint-Germain znalazłem wydaną przez Noir sur Blanc książkę „Balthus. Samotny wędrowiec w krainie malarstwa”, zapis rozmów, jakie Françoise Jaunin przeprowadziła z artystą w jego ostatniej samotni, szwajcarskiej posiadłości w Rossiniere, gdzie zmarł 10 dni przed 93. urodzinami. Kartkując te wypowiedzi, poszedłem śladem paryskich atelier malarza, które się mieściły niedaleko księgarni,
„Zabierz mnie na koniec świata!…”. Podróże w czasach Narcyza
Nie chcemy być smutni/To za łatwe/To za głupie/To za wygodne/ Za często miewa się ku temu okazję/To nie sztuka/Wszyscy są smutni/My już nie chcemy być smutni To Kartki z podróży namiętnego podróżnika-artysty, który zmyślał swe życie na długo przed tym, zanim stało się to modne i w mediach społecznościowych pojawili się cyfrowi nomadzi, influencerzy autofikcji, mieszający fakty z
Prezent dla chorego świata. Drugie życie Matisse’a
Pamiętam, że na początku po przyjeździe [na Tahiti] było rozczarowująco, ale potem, stopniowo, było pięknie – rozpamiętywał Henri Matisse. Ciekawe, że te czary nieba i morza nie od razu przypadły mi do gustu. Pływałem w lagunie wśród barw koralowców podkreślonych ostrymi, czarnymi odcieniami strzykw morskich. Wpatrywałem się w świetlistą dal. Kontrasty… Światło tych kontrastów widać na paryskiej ekspozycji. Woda,
Tahiti. Wyspa w kształcie dziwacznej nieskończoności
Pierwszym Europejczykiem, który dotarł na Tahiti, był angielski kapitan Wallis (tak samo nazywał się jego rodak, autor znaku nieskończoności). Drugi, Francuz Bougainville, ochrzcił ją Nową Cyterą, czyli nową Wyspą Afrodyty, tym razem zrodzoną z piany Pacyfiku. I choć spędził na niej zaledwie kilka dni, to jego opowieść o miłosnych przygodach, jakie tu przeżył, zapoczątkowała tahitański
Świtówka. Tam, gdzie rodzi się cisza
Lubię tę wachtę, świtówkę. Lubię słuchać żagli o świcie, wiatru, oceanu, myśli rodzących się z nadrealności żywiołów. Lubię oglądać piękno początku, jeszcze bezforemnego świata. Choć brakiem formy fascynuje bardziej powietrze: „dusza świata”, „oddech bogów”, „lotny wehikuł emocji, nastroju, sensu”. Powietrze w ruchu to dotknięcie wiatru albo jego gwałtowny poryw. Świat wielkiej wody zafalował przede mną
Raj? Odnaleźć to, co utracone
Raivavae – wyspa idylliczna, daleka od zgiełku świata, dyskretna, łagodnym spokojem owiana. Klejnot Polinezji w archipelagu Wysp Południowych (Australes). Kraina różnorodnością krajobrazów rozkwitająca: lagunami, atolami, rafami koralowymi, scenerią błękitu i turkusu, pustymi białymi plażami, zielonymi górami. Sekretny świat zorientowany na kojącą naturę urzekającą obfitością w niej zakorzenioną. Czy to jest raj? Starożytni wyobrażali go sobie
My, z wariantem genu DRD4-7R. Wszechobecny błękit
Słyszeliście o wariancie genu DRD4-7R? Sprawdziłem! I u eksperta, i u… Beatrycze: to gen przygody, gen podróżniczego życia, gen nomady, upojenia się odkrywaniem świata, siebie, innych. Połączył nas w tej oceanicznej wędrówce. Kapitan: Celina; bosman: jej mąż Tomek; załogant: Janusz, ksywa Wężu; no i ja, najsłabsze ogniwo rejsu. Ja – czyli kto? Żeby się dowiedzieć,