Pamiętam, że na początku po przyjeździe [na Tahiti] było rozczarowująco, ale potem, stopniowo, było pięknie – rozpamiętywał Henri Matisse. Ciekawe, że te czary nieba i morza nie od razu przypadły mi do gustu. Pływałem w lagunie wśród barw koralowców podkreślonych ostrymi, czarnymi odcieniami strzykw morskich. Wpatrywałem się w świetlistą dal. Kontrasty… Światło tych kontrastów widać na paryskiej ekspozycji. Woda,
Tag: filozofia
Tahiti. Wyspa w kształcie dziwacznej nieskończoności
Pierwszym Europejczykiem, który dotarł na Tahiti, był angielski kapitan Wallis (tak samo nazywał się jego rodak, autor znaku nieskończoności). Drugi, Francuz Bougainville, ochrzcił ją Nową Cyterą, czyli nową Wyspą Afrodyty, tym razem zrodzoną z piany Pacyfiku. I choć spędził na niej zaledwie kilka dni, to jego opowieść o miłosnych przygodach, jakie tu przeżył, zapoczątkowała tahitański
Świtówka. Tam, gdzie rodzi się cisza
Lubię tę wachtę, świtówkę. Lubię słuchać żagli o świcie, wiatru, oceanu, myśli rodzących się z nadrealności żywiołów. Lubię oglądać piękno początku, jeszcze bezforemnego świata. Choć brakiem formy fascynuje bardziej powietrze: „dusza świata”, „oddech bogów”, „lotny wehikuł emocji, nastroju, sensu”. Powietrze w ruchu to dotknięcie wiatru albo jego gwałtowny poryw. Świat wielkiej wody zafalował przede mną
Raj? Odnaleźć to, co utracone
Raivavae – wyspa idylliczna, daleka od zgiełku świata, dyskretna, łagodnym spokojem owiana. Klejnot Polinezji w archipelagu Wysp Południowych (Australes). Kraina różnorodnością krajobrazów rozkwitająca: lagunami, atolami, rafami koralowymi, scenerią błękitu i turkusu, pustymi białymi plażami, zielonymi górami. Sekretny świat zorientowany na kojącą naturę urzekającą obfitością w niej zakorzenioną. Czy to jest raj? Starożytni wyobrażali go sobie
My, z wariantem genu DRD4-7R. Wszechobecny błękit
Słyszeliście o wariancie genu DRD4-7R? Sprawdziłem! I u eksperta, i u… Beatrycze: to gen przygody, gen podróżniczego życia, gen nomady, upojenia się odkrywaniem świata, siebie, innych. Połączył nas w tej oceanicznej wędrówce. Kapitan: Celina; bosman: jej mąż Tomek; załogant: Janusz, ksywa Wężu; no i ja, najsłabsze ogniwo rejsu. Ja – czyli kto? Żeby się dowiedzieć,
Simone Veil & Weil Simone. Mylone, lecz o wspólnych cechach
W Paryżu do połowy października potrwa ekspozycja: Simone Veil. Mes soeurs et moi (Simone Veil. Moje siostry i ja) w Muzeum Pamięci Shoah (Mémorial de la Shoah) w Le Marais, czwartej dzielnicy (okręgu) miasta. Muzeum to upamiętnia historię Żydów – ofiar Holokaustu (Veil ocalała z Holokaustu, a Weil go uniknęła). Obok bogatej dokumentacji jest tu Mur Nazwisk
Przyjaciel Malraux, czyli wielki mitotwórca
Kim jesteś André Malraux? – czytam, kartkując ów „Przegląd Dwóch Światów” – Ministrem? Bojownikiem? Powieściopisarzem? Oratorem? Dandysem? Złodziejem posągów? Twoje ekstrawaganckie życie to bogactwo obrazów. Nic cię nie powstrzymuje: ani granice geograficzne, ani ograniczenia rozumu. Jesteś wojownikiem i zdobywcą. Niemożliwe cię pociąga. Aby sprostać wyzwaniom, nie wahasz się wymyślać dla siebie nowych ról i misji.
Londyńczyk. Mieroszewski, czyli najważniejszy partner Giedoycia
Oryginalne były nie tylko jego poglądy – kontynuował Giedroyc – ale również sposób wysławiania ich, który bardzo wysoko cenię: zwięzłość i oszczędność w formułowaniu myśli, bez tych wszystkich ozdóbek, które są tak charakterystyczne dla pisarstwa Polaków – i nie tylko ich. To bardzo rzadka cecha. Za najważniejszy składnik jego dorobku uważam ideę ULB. Jestem przekonany, że choćby jako jej twórca Mieroszewski zajmie
Jedna światowa rodzina. Rozmowa z Mistrzem Sri Sri RAVIM SHANKAREM
– To nie pierwsza wizyta Mistrza w Polsce, jest tu wielu Twoich uczniów oraz wyszkolonych specjalistów, którzy propagują zdrowy styl życia, uczą jogicznych technik i szerzą Twoją wizję świata bez stresu i przemocy. Wykład w Warszawie zgromadził ponad 1500 osób. – Odwiedzam Polskę co kilka lat i zawsze mam tu gorące przyjęcie. Po raz pierwszy przyjechałem w
Utracony kierunek. Refleksja na temat śmierci
Przy okazji zbliżającego się dnia Wszystkich Świętych usiadłem pod łukiem legendarnego mostu z tomem wykładów „Na linach życia” Gilles’a Deleuze’a, wydanym z okazji 100. rocznicy urodzin jednego z ostatnich wielkich filozofów. I on zginął śmiercią samobójczą, tyle że dwie dzielnice bliżej, w 17, gdzie 4 listopada 30 lat temu wyskoczył z okna swego apartamentu przy alei Niel 84. Wcześniej próbował ożywić