Emisja programu odbyła się rok po tajemniczych, zapewne tragicznych wydarzeniach w okolicach Knurowa i Gliwic. Miesiąc wcześniej przyjechaliśmy tam, by filmowo odtworzyć to, co działo się przed zniknięciem dwóch młodych biznesmenów z Zabrza i Tarnowskich Gór: 26-letniego Arkadiusza Nikonowicza i o cztery lata starszego Dariusza Winiarskiego. Od pewnego czasu prowadzili wspólne drobne interesy, ale –
Tag: fajbusiewicz
Fajbusiewicz wraca do spraw sprzed lat. Milioner zlecił zabójstwo chłopaka córki
30 listopada 2007 roku około 18.45 mieszkańcy domu przy ul. Składowej w Łodzi usłyszeli odgłosy przypominające wybuch petardy – w tej okolicy nie było to nic niezwykłego. Dopiero później jeden z lokatorów, wracając do domu, zauważył na klatce schodowej leżącego mężczyznę. Okazał się martwy. 32-letni Konrad P. zginął, gdy szedł odwiedzić matkę mieszkającą w tym
Fajbusiewicz wraca do spraw sprzed lat. Mordercy byli pewni, że sprawa się przedawniła
Dramat rozegrał się 21 stycznia 1992 r. Kantor przy ul. Okrzei działał niespełna rok, ale miał już stałą klientelę. Właściciel Grzegorz C. zatrudnił w nim dwoje kasjerów: Cezarego Ł. i kasjerkę Annę. Ponieważ wtedy napady na kantory nie należały do rzadkości, pan Cezary zaopatrzył siebie i kasjerkę w broń, ale były to tylko pistolety gazowe.
Fajbusiewicz wraca do spraw sprzed lat. Zamordowali, bo potrzebowali forsy na telefony
Dziś o jednej z takich wypraw – z 16 kwietnia 1998 roku. Sześć dni później do komisariatu w Luboniu przyszła pani Anna N., zgłaszając zaginięcie 60-letniego męża, Janusza. Tego dnia wyjechał z poznanym z ogłoszenia handlarzem aut – 30-letnim Piotrem J. – oraz jego kierowcą. Mieli jechać do Niemiec po samochód, zabrali sporą gotówkę. „Schował
Fajbusiewicz wraca do spraw sprzed lat. Ośmiornica mordowała również w Wigilię
Nazwę Ośmiornica wymyśliły media – pewnie przez rozmach i liczebność grupy. Powstała w 1993 r., a pod koniec lat 90. liczyła ok. 200 ludzi. To była prawdziwa mafia, wspierana przez urzędników i mundurowych. Zaczynali od haraczy, kradzieży aut i wyłudzania odszkodowań. Na łódzkiej Piotrkowskiej mało kto nie płacił za „ochronę” – opornym podpalano restauracje albo
Fajbusiewicz wraca do spraw sprzed lat. Ormowiec zabójcą
Do tragicznych wydarzeń doszło także w 1989 r. na terenie budowanej kopalni węgla brunatnego w Bełchatowie. 4 października mieszkaniec pobliskiej wsi, szukający złomu na wysypisku przy odkrywce Kamieńsk- -Bełchatów, natrafił na spalony manekin. Z bliska okazało się, że to zwęglone zwłoki człowieka. Milicja szybko potwierdziła, że ofiarą był prawdopodobnie mężczyzna, choć stopień zwęglenia uniemożliwiał identyfikację.
Fajbusiewicz wraca do spraw sprzed lat. Trup w tapczanie
Po aresztowaniu przyznał się do zbrodni i szczegółowo opisał jej przebieg. Wtedy śledczy powiązali go także z innym morderstwem – dokonanym dwa miesiące wcześniej, 30 kwietnia, gdy na tym samym zaniedbanym osiedlu Zamoście znaleziono ciało 55-letniej Janiny G. Czy rzeczywiście odpowiadał za obie zbrodnie? Jak wspominałem, Zamoście w latach 90. było starą, zaniedbaną dzielnicą Gorzowa.
Fajbusiewicz wraca do spraw sprzed lat. W „997” był świadkiem, po emisji okazał się mordercą
Po kilkunastu minutach na miejscu pojawiła się ekipa dochodzeniowa. Już na klatce schodowej kamienicy na Zamościu zabezpieczono ślady krwi. W mieszkaniu panował bałagan po libacji: pod stołem cztery butelki po winie i półlitrówka po wódce, na stoliku obok dużego radia potłuczone lusterko, sterta książek i pocięty na kawałki dżins oraz pusta butelka po piwie. W
Morderca z autogiełdy. Fajbusiewicz wraca do spraw sprzed lat
Wyrastały na obrzeżach miast i w weekendy przyciągały tłumy. Nie tylko miłośników motoryzacji – także przestępców. Gotówka krążyła tu w dużych ilościach. Cofnijmy się do 1988 r. 47-letni poznaniak, Marian Miszalski, maszynista kolejki wąskotorowej, planował sprzedać wysłużonego malucha i kupić coś młodszego. 29 września wyszedł wcześniej z pracy, mówiąc kolegom, że jedzie na giełdę. O
Fajbusiewicz wraca do spraw sprzed lat. Czujna sąsiadka
Pani Eleonora wybiegła z domu, ale mężczyzna zniknął jej z oczu. Bała się wejść do willi, więc ruszyła na ulicę, wołając o pomoc. Nie miała telefonu, a komórki na prowincji nie były jeszcze powszechnie używane. Kilka minut później udało się powiadomić policję o – jak się później okazało – napadzie. Zgłoszenie o ataku na lekarza