R E K L A M A
R E K L A M A

Fajbusiewicz wraca do spraw sprzed lat. Nie przestajemy szukać

Tytuł dzisiejszego felietonu to hasło ogólnopolskiej kampanii Archiwum X Komendy Głównej Policji, której celem jest wznowienie śledztw w sprawach najpoważniejszych zbrodni sprzed lat. W ramach przeprowadzonego niedawno Tygodnia Pomocy Osobom Pokrzywdzonym Przestępstwem kryminalni powrócili m.in. do sprawy zabójstwa na szkolnym boisku w Rybniku. Sprawą tą zajmowałem się w różnych mediach – dziś do niej powracam, licząc na państwa wsparcie działań Archiwum X.

Fot. YouTube, Policja

2 marca 2000 roku na boisku Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Rybniku przy ulicy Maksymiliana 26 znaleziono zwłoki 39-letniej Danuty M. Ofiara była osobą spokojną, bezkonfliktową, mężatką i matką czwórki dzieci. W tygodniu pracowała jako sprzątaczka w szkole od godz. 12 do 20.

2 marca 2000 roku przed południem pani Danuta pojechała autobusem miejskim do pracy z koleżanką ze szkoły, również sprzątaczką. Tego dnia w szkole pracowała również trzecia sprzątaczka oraz do godz. 18 woźna. Zajęcia w szkole zakończyły się o godz. 18.45; uczestniczyła w nich tylko klasa III. Ostatni uczniowie opuścili placówkę ok. godz. 19. Na terenie szkoły pozostały tylko trzy sprzątaczki (w tym pani Danuta) oraz jedna uczennica, która czekała na przyjazd kolegi. W tym czasie pojawił się w szkole jeszcze jeden uczeń, ale po kilku minutach przyjechała po niego mama. O godz. 19.25 pani Danuta zakończyła sprzątanie sal lekcyjnych i pojawiła się w portierni, skąd zabrała dwa worki ze śmieciami. Wyszła z budynku głównymi drzwiami i poszła w stronę kontenerów na śmieci stojących na skraju szkolnego boiska. Chwilę później przyjechał po uczennicę kolega. Gdy dziewczyna opuszczała szkołę, usłyszała od strony kontenerów męskie głosy wołające: „Ej, ty”, lecz zignorowała je. Po wejściu do samochodu zorientowała się, że zapomniała obuwia sportowego, więc wróciła do szkoły, gdzie widziała jeszcze dwie sprzątaczki. Kiedy ponownie kierowała się do auta, znów usłyszała okrzyki. Uczennica i jej chłopak odjechali.

Po upływie ok. 10 minut sprzątaczki pozostające w szkole zaniepokoiły się nieobecnością Danuty. Rozpoczęły poszukiwania koleżanki, sprawdzały m.in., czy nie weszła do piwnicy, ale zastały drzwi zamknięte na klucz. Następnie wyszły na zewnątrz i przy kontenerach na śmieci zauważyły leżący worek ze śmieciami, który wynosiła Danuta. To był marcowy wieczór, zrobiło się już ciemno, kobiety prawie nic nie widziały na nieoświetlonym terenie. Wróciły więc do szkoły po latarkę, ale zadzwoniły też po zięcia jednej ze sprzątaczek. Przy jego pomocy, oświetlając sobie teren latarkami, znaleźli za kontenerami zwłoki sprzątaczki. Kobieta była cała zalana krwią, nie dawała znaków życia. Wezwano policję i pogotowie. Jak później ustalono, powodem zgonu były rany kłute głowy, przebijające kość skroniową. Denatka miała ponadto obrażenia w postaci kilkudziesięciu ran kłutych całego ciała. Narzędziem służącym sprawcy do dokonania zabójstwa był najprawdopodobniej śrubokręt lub metalowy pręt. Ofiara leżała na plecach, z rękami rozłożonymi na boki i zgiętymi nogami. Z jednego z worków wysypane były śmieci. W odległości ponad metra od zwłok znaleziono brelok z kluczami do szkolnej piwnicy, chustkę ofiary i czarną zapalniczkę.

Wszystko wskazywało na to, że Danuta M. stoczyła walkę z napastnikiem, który najprawdopodobniej zaatakował ją, kiedy ta podchodziła do kontenerów. Nigdy nie ustalono jakiegokolwiek motywu tej zbrodni czy też logicznego powodu działania mordercy. Jednak nie można wykluczyć motywu seksualnego (choć nie stwierdzono śladów gwałtu), ale i rabunkowego (zniknął z szyi złoty łańcuszek). Zadane przez sprawcę rany świadczyły o tym, że były uderzeniami raczej przypadkowymi i chaotycznymi. Ostatecznie, po wielu miesiącach śledztwa, przyjęto, że sprawców było dwóch i byli to zapewne mężczyźni, których słyszała uczennica. Ponadto ustalono, że ci sami mężczyźni około godz. 19 zjawili się w szkole i pytali jedną ze sprzątaczek o kolegę z klasy II. Kiedy usłyszeli, że zajęcia skończyły się o godz. 17, wyszli ze szkoły. Niestety, kobieta słabo zapamiętała wygląd przyszłych morderców. Nie udało się stworzyć ich portretów pamięciowych. Sprzątaczka zapamiętała tylko, że mieli po 17 – 18 lat, około 170 cm wzrostu. Ale na podstawie zeznań jednego ze świadków sporządzono portret pamięciowy mężczyzny, który w dniu zdarzenia widziany był w pobliskim barze. Tam, w toalecie, miał zmywać krew z rąk.

Minęło 26 lat od tej niewykrytej zbrodni, ale dziś policja dysponuje narzędziami i możliwościami, których nie było w 2000 roku. „Dlatego ponownie analizujemy każdy szczegół tej sprawy. Wierzymy, że prawda jest w zasięgu wzroku” – piszą w swoim apelu organizatorzy akcji „Nie przestajemy szukać”. 

2026-04-16

Michał Fajbusiewicz