R E K L A M A
R E K L A M A

Mikołaj „Bagi” Bagiński zwycięzcą „Tańca z gwiazdami”

Ile to już razy wieszczono koniec „Tańca z gwiazdami”. Najpierw miała się wyczerpać formuła – cokolwiek to znaczy. Potem mówili, że nie ma już tylu celebrytów, by obsadzić pełen skład telewizyjnego show. Złośliwcy dodawali, że tancerze są bardziej znani niż owe „gwiazdy” zapraszane do pląsania po parkiecie. 

Mikołaj Bagiński wygrał "Taniec z gwiazdami" /Źródło: YouTube

A jednak znów się udało. W Polsacie mogą strzelać korki od szampana. Wszelkie uknute w zaciszu polsatowskich gabinetów intrygi przyniosły więcej niż zamierzony rezultat. Widzowie znów złapali haczyk, i to niejeden. Wzorem kilku poprzednich edycji tym razem w programie też wystąpił młody influencer, czyli osoba znana z internetu i tam robiąca karierę. Wystąpił tak skutecznie, że show wygrał. „Bagi”, bo o nim tu mowa, czyli Mikołaj Bagiński (24 l.), miał w założeniu producentów przyciągnąć przed telewizory młodych widzów i to zrobił. Mógł też bez wątpienia podczas cotygodniowych głosowań liczyć na głosy swoich licznych fanów: tylko w serwisie YouTube obserwuje go prawie trzysta tysięcy osób. Na popularnym wśród młodzieży TikToku kolejne dziewięćset tysięcy. To poparcie nie do przecenienia, nie tylko dla „Bagiego”, ale i dla pokazującej go co tydzień w swoim show stacji. Jednak zarzut, który co i raz pojawiał się gdzieś w sieci pod artykułami o „Bagim”, że wygrał wyłącznie dzięki internetowej popularności, jest bardzo niesprawiedliwy. 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2025-11-29

Plotkara