A jednak znów się udało. W Polsacie mogą strzelać korki od szampana. Wszelkie uknute w zaciszu polsatowskich gabinetów intrygi przyniosły więcej niż zamierzony rezultat. Widzowie znów złapali haczyk, i to niejeden. Wzorem kilku poprzednich edycji tym razem w programie też wystąpił młody influencer, czyli osoba znana z internetu i tam robiąca karierę. Wystąpił tak skutecznie, że show wygrał. „Bagi”, bo o nim tu mowa, czyli Mikołaj Bagiński (24 l.), miał w założeniu producentów przyciągnąć przed telewizory młodych widzów i to zrobił. Mógł też bez wątpienia podczas cotygodniowych głosowań liczyć na głosy swoich licznych fanów: tylko w serwisie YouTube obserwuje go prawie trzysta tysięcy osób. Na popularnym wśród młodzieży TikToku kolejne dziewięćset tysięcy. To poparcie nie do przecenienia, nie tylko dla „Bagiego”, ale i dla pokazującej go co tydzień w swoim show stacji. Jednak zarzut, który co i raz pojawiał się gdzieś w sieci pod artykułami o „Bagim”, że wygrał wyłącznie dzięki internetowej popularności, jest bardzo niesprawiedliwy.
Subskrybuj