Na pewno rozczarowało fanów odwołanie tras zaplanowanych na 2026 rok przez grupę The Rolling Stones i przez Neila Younga. Nie chodziło wyłącznie o względy zdrowotne. Spore znaczenie miała też obecna sytuacja na świecie, a zwłaszcza niedawne plany i polityka Donalda Trumpa.
The Rolling Stones to jedna z najdłużej działających kapel i – obok Beatlesów i The Who – jedna z najważniejszych dla rozwoju rocka. O ile debiutowała 64 lata temu w pięcioosobowym składzie, o tyle obecnie tworzy ją trzech muzyków – 82-letni Mick Jagger (wokal, gitara, harmonijka ustna), 82-letni Keith Richards (wokal, gitara) i 78-letni Ronnie Wood (gitara). Mają na koncie 24 studyjne albumy, zdobyli liczne muzyczne trofea, w tym 4 nagrody Grammy (ostatnią w 2025 roku za album „Hackney Diamonds”) i odbyli blisko 50 estradowych tras, po których zalicza się do najlepszych koncertowych kapel. Mają w dorobku dziesiątki światowych hitów, które po mistrzowsku wykonują przed publicznością. Zwykle w programach koncertów nie brakuje utworów „Honky Tonk Women”, „Tumblin’ Dice”, „Angie”, „(I Can’t Get No) Satisfaction” czy „Brown Sugar”, należących do czołowych punktów ich repertuaru.
Odwołanie tegorocznego tournée wynika głównie z obecnej formy Richardsa, któremu artretyzm utrudnia grę na gitarze. Muzyk miałby też kłopoty z pokonywaniem uciążliwych tras. Wprawdzie już nieraz bywało, że grupa – mimo problemów – jednak koncertowała, więc nie należy tracić nadziei. Tym bardziej że Stonesi nie wykluczają okazjonalnych występów. Krążą też słuchy o ich rezydencji w Las Vegas, chociaż oficjalnych komunikatów w tej sprawie na razie nie ma.
Subskrybuj