R E K L A M A
R E K L A M A

Kulinarna wędrówka po Francji. Pikardia, Normandia, Pireneje

Dziś czekają nas kolejne „spacery” po stołach różnych regionów – druga odsłona naszej wędrówki po smakach, które działają nie tylko na podniebienie, lecz także na węch i wzrok. Właśnie dlatego kuchnia japońska uchodzi za tak finezyjną, zwłaszcza w zestawieniu z kopiastymi, choć pysznymi daniami z bawarskich oberż. 

Fot. Pixabay

Najpierw Kanał La Manche i Atlantyk 

Między ziemią a morzem – tak nazywa się te regiony Francji. To Pikardia i Normandia. Odpływy ogałacające z morza kilometry plaż, po których chodzimy jak po betonie. Takie twarde. Zbieramy omułki, dzikie ostrygi i wbijające się w piasek z niezwykłą szybkością „patyczaki”. To żyjątka, które mieszkają w podłużnych muszlach, mniej więcej dziesięcio -, dwunastocentymetrowych. A potem – poza ostrygami – wszystkie małże lądują w garnku. Woda wrze, osolona morskimi kryształami. Dodajemy garść pietruszki albo kolendry. Wlewamy pół butelki białego wytrawnego wina albo szklankę calvadosu. Na końcu wpadają dwie łyżki śmietany – ostrożnie, żeby się nie zwarzyła. 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-03-01

Marek Brzeziński