Najbardziej cierpią osoby z chorobami neurologicznymi. Lekarze od lat obserwują, że podczas fal upałów częściej dochodzi do napadów padaczki, pogarszają się objawy stwardnienia rozsianego, rośnie liczba udarów i hospitalizacji pacjentów z demencją. To nie przypadek. Mózg jest jednym z najbardziej energochłonnych narządów naszego organizmu. Produkuje ogromne ilości ciepła i wymaga niezwykle precyzyjnego systemu chłodzenia. Kiedy ten mechanizm przestaje nadążać, zaczynają się problemy. Wysoka temperatura zakłóca pracę komórek nerwowych i zaburza działanie substancji odpowiedzialnych za przekazywanie impulsów. Seniorzy gorzej regulują temperaturę ciała, a pacjenci z demencją często nie odczuwają pragnienia albo zapominają o podstawowych zasadach bezpieczeństwa. Nie zamykają okien, nie piją wody, wychodzą na pełne słońce.
Efekt? Każda kolejna fala upałów przynosi wzrost liczby zgonów. Na celowniku zmian klimatu są także najmłodsi. Coraz więcej badań wskazuje, że ekstremalna temperatura zwiększa ryzyko przedwczesnych porodów, a to może oznaczać większe prawdopodobieństwo problemów z rozwojem układu nerwowego. Innymi słowy – skutki dzisiejszego ocieplenia mogą odczuwać również dzieci, które dopiero przyjdą na świat. Do tego dochodzi kolejne zagrożenie. Cieplejszy klimat sprzyja rozprzestrzenianiu się komarów przenoszących groźne wirusy atakujące układ nerwowy. Choroby, które jeszcze niedawno wydawały się egzotyczne, coraz śmielej pukają do drzwi Europy.
Najbardziej przewrotne jest jednak to, że aby zostać ofiarą upałów, nie trzeba być chorym. Każdy z nas podczas ekstremalnej temperatury myśli wolniej, szybciej się męczy i łatwiej popełnia błędy. Klimatyzacja poprawia komfort, ale nie zatrzyma procesu, który opisują neurolodzy. Jeśli świat będzie nadal się rozgrzewał, coraz większym wyzwaniem stanie się nie tylko ochrona serca czy płuc, lecz także… własnego rozumu.