W środę 14 października w Sejmie ślubowanie złożył Maciej Berek. To ósmy spośród piętnastu sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybrany w obecnej kadencji parlamentu i piąty, którego prezydent Karol Nawrocki nie zaprosił do Pałacu Prezydenckiego. Wcześ niej w podobnej sytuacji znaleźli się Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda i Anna Korwin-Piotrowska. Nawrocki postępuje w tej sprawie niezwykle arbitralnie. Spośród ośmiorga sędziów wybranych przez Sejm zdecydował się przyjąć ślubowanie zaledwie od trojga: Magdaleny Bentkowskiej, Dariusza Szostka i Sławomira Patyry. Pozostała piątka musiała skorzystać z alternatywnej formy ślubowania, składając je w Sejmie, bez fizycznej obecności głowy państwa.
Pytanie o to, czy prezydent ma prawo kwestionować wybór sędziego Trybunału Konstytucyjnego, wydaje się stosunkowo proste do rozstrzygnięcia. Artykuł 194 ust. 1 Konstytucji stanowi przecież, że sędziów TK wybiera indywidualnie Sejm na dziewięcioletnie kadencje. O żadnym prawie weta ze strony głowy państwa nie ma tam mowy. Kancelaria Prezydenta, politycy PiS i część konstytucjonalistów, w tym prof. Ryszard Piotrowski, zwracają uwagę na ustawę o statusie sędziów TK, z której wynika, że nowo wybrany sędzia powinien złożyć ślubowanie „wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej”. I tak pozornie niewinny zapis, wprowadzony do polskiego prawa trzydzieści lat temu, dziś odbija się głoś ną czkawką. Wcześniej sędziowie Trybunału składali ślubowanie przed marszałkiem Sejmu, czyli przedstawicielem organu, który ich wybierał. W 1997 roku Aleksander Kwaśniewski zdecydował, że ślubowanie powinno być składane wobec prezydenta, by – jak sam mówił – podnieść prestiż ślubowania sędziów. Prezydent nie przewidział, że trzy dekady później ten pomysł stanie się przedmiotem zażartego konfliktu politycznego.
Co więcej, w tej sprawie ewoluowały też poglądy polityków PiS. 17 grudnia 2015 roku poseł Stanisław Piotrowicz (dziś sędzia TK) przekonywał, że prezydent nie musi być obecny przy ślubowaniu i lepiej byłoby to przenieść z powrotem do Sejmu.
Subskrybuj