Kiedy Jonathan przyszedł na świat, po ziemi chodził jeszcze Karol Darwin, a brytyjskim imperium rządził Wilhelm IV. Dziś gigantyczny żółw ma około 194 lat i mieszka w ogrodach rezydencji gubernatora Wyspy Świętej Heleny na Atlantyku. Przybył tam w 1882 roku i najwyraźniej nie zamierza kończyć swojej niezwykłej przygody z życiem.
Teraz zainteresowali się nim genetycy. Międzynarodowy zespół naukowców przeanalizował jego DNA i odkrył zdumiewającą prawidłowość. Choć Jonathan jest prawdziwym sędziwym rekordzistą, niektóre zmiany chemiczne w jego genach przypominają te występujące u znacznie młodszych żółwi! Chodzi o geny związane z mitochondriami, czyli maleńkimi elektrowniami zasilającymi komórki. Ich sprawne działanie ma ogromne znaczenie dla zdrowia i procesu starzenia. Badacze podejrzewają, że wyjątkowo dobra kondycja mitochondriów może być jednym z sekretów długowieczności Jonathana. W jego DNA znaleziono również warianty genów związanych z naprawą uszkodzeń, metabolizmem i ochroną przed nowotworami.
Czy podobne mechanizmy można kiedyś wykorzystać do przedłużania ludzkiego życia? Na odpowiedź trzeba jeszcze poczekać. Żółw nie zawsze był okazem zdrowia. Zaćma pozbawiła go wzroku, stracił węch, a kruchy dziób utrudniał jedzenie. Weterynarz Joe Hollis zaczął karmić go ręcznie. Po kilku miesiącach odzyskał pełnię sprawności. Co więcej, sędziwy staruszek nie stroni od miłosnych przygód! Niedawno przyłapano go podczas kopulacji z żółwicą Emmą. Innym razem znaleziono go przewróconego na grzbiet. Według weterynarza mógł stracić równowagę podczas zbyt gwałtownego ruchu kopulacyjnego na swojej partnerce. Cóż, nawet najstarszemu kochankowi świata może się przytrafić łóżkowy wypadek.