Jak mówi, już dawno to planował. I nawet próbował. Teraz jednak postawił wszystko na jedną kartę. – Blisko pięć lat temu zadzwonił do mnie Zbigniew Nikodemski, jeden z założycieli Rezerwatu. Powiedział: „Aby historia o nas nie zapomniała, może warto reaktywować grupę”. Byłem zaskoczony, bo grałem już kilkanaście lat w Proletaryacie. Ale zgodziłem się. Powiadomiliśmy dawnego perkusistę Gerarda Klawego. Zareagował pozytywnie. Podobnie jak drugi gitarzysta Mariusz Jeremus. Wszystko wskazywało na to, że zespół się reaktywuje w prawie początkowym składzie.
Subskrybuj