50 lat „Czterdziestolatka”. Kultowy polski serial obchodzi rocznicę

W 1974 roku Jerzy Gruza chciał nakręcić serial o Poli Negri, ale pomysł nie wypalił, wziął się więc do opowieści o inteligenckiej rodzinie tamtych czasów i stworzył hit.

Fot. kadr z serialu

– Gdy emitowano kolejne odcinki, ulice polskich miast pustoszały – mówi Rafał Dajbor, aktor i dziennikarz, autor książki o powstawaniu serialu.

– To fenomen, który polega na połączeniu świetnego scenariusza, niemal dokumentalnej obserwacji rzeczywistości i rewelacyjnego aktorstwa.

Obsadę dobrano idealnie, choć plotka głosi, że pierwotnym zamysłem Gruzy było powierzenie roli Karwowskiego Leonardowi Pietraszakowi, a Andrzej Kopiczyński miał zagrać doktora Stelmacha. Co sprawiło, że zmienił zdanie, nie wiadomo. Wiadomo natomiast, iż Kopiczyński był szczęśliwy, bo dostał szansę zerwania z filmową postacią Kopernika, z jaką wciąż go identyfikowano. Niestety, wpadł z deszczu pod rynnę.

– I utknął jeszcze mocniej w postaci inżyniera Karwowskiego, którym został na wieki wieków. Potem w filmach nie zagrał już żadnej głównej roli, tylko epizody lub role drugoplanowe. Odszedł z teatru od Adama Hanuszkiewicza, bo gdy wychodził na scenę, publiczność szeptała: „Patrz, inżynier Karwowski”. Ostatecznie przeniósł się do teatru komediowego Kwadrat, gdzie doczekał emerytury. A gdy pojawiał się na Dworcu Centralnym, ludzie go zaczepiali i mieli pretensje: „Ten pana dworzec się sypie, patrz pan, tynk odpada, brudno”.

Anny Seniuk „Czterdziestolatek” nie złamał. Zyskała sławę nie mniejszą niż filmowy mąż, jednak dała sobie z nią radę.

– Po tym, jak zagrała Madzię, odrzucała propozycje ról podobnych. Cudem udało jej się też wymigać od zaproszenia na trybunę obok Edwarda Gierka podczas jakiegoś święta państwowego (…). Anna Seniuk dużo sprawniej niż Andrzej Kopiczyński pokierowała swoją karierą. Mimo że wyrwanie się z postaci Magdy Karwowskiej kosztowało ją wiele odrzuconych ról i parę lat przestoju.

Wiele było w „Czterdziestolatku” postaci kultowych, lecz żadna nie stała się tak silnym symbolem PRL-owskiej rzeczywistości jak „kobieta pracująca” w wykonaniu Ireny Kwiatkowskiej.

– Ona nie do końca grała to, co napisali jej Gruza z Toeplitzem. Mówiła, że to dla niej tylko punkt wyjścia, na którego podstawie wymyślała swoje sceny. To była aktorka stworzona do repertuaru opartego na absurdzie i ten absurdalny humor przeniosła do realistycznego na wskroś serialu. 

2024-02-12

E.W. na podst. Joanna Podgórska. 50 lat minęło. Polityka nr 7/2024


Wiadomości
Choroba Zbigniewa Ziobry. Rokowania są bardzo złe
Angora
Społeczeństwo
Świat/Peryskop
Lifestyle/Zdrowie
Angorka