R E K L A M A
R E K L A M A

Niszczyli, a teraz „bronią”. PiS ukradł spektakl

Przez dziesięć lat Prawo i Sprawiedliwość metodycznie niszczyło Trybunał Konstytucyjny. Wystarczyła jedna noc, żeby politycy tej partii mogli wystąpić przed kamerami jako obrońcy praworządności.

Fot. Tomasz Barański

Wyobraźmy sobie złodzieja przyłapanego na gorącym uczynku. Są świadkowie, są dowody, wszyscy wiedzą, co się wydarzyło. Okazuje się jednak, że istnieje przepis, zgodnie z którym złodzieja można skazać wyłącznie wtedy, gdy kradzież została zarejestrowana przez kamerę określonego typu. I nagle zamiast rozmawiać o kradzieży, zaczynamy dyskutować o parametrach technicznych urządzenia.

Ta analogia dobrze oddaje mój stosunek do sporu wokół Bogdana Święczkowskiego. Nie wiem, czy w piątek odsunięto go od kierowania Trybunałem Konstytucyjnym zgodnie z prawem. Profesor Marcin Matczak twierdzi, że nie, inni prawnicy przedstawiają odmienne interpretacje. Nie lekceważę znaczenia procedur, ale mam wrażenie, że w tym sporze tracimy z oczu rzecz najważniejszą: Święczkowski nie dopuszczał do orzekania prawidłowo wybranych sędziów, przyczyniając się do paraliżu jednej z najważniejszych instytucji państwa. I to jego odpowiedzialność za ten stan rzeczy powinna być punktem wyjścia do całej dyskusji, a nie ginąć w sporze o sposób jego odsunięcia.

Jeśli do tego, co wyprawiał Święczkowski, dodamy lata orzekania przez sędziów dublerów, a ostatnio także działania Karola Nawrockiego, który przyznał sobie prawo do decydowania, który z wybranych przez Sejm sędziów może objąć urząd, a który nie, otrzymamy coś, co – posługując się ulubioną terminologią Prawa i Sprawiedliwości – należałoby nazwać zamachem stanu.

Tyle że w polityce nie liczy się to, kto zaczął. Nie liczy się nawet to, kto ma rację. Liczy się ten, kto potrafi przekonać opinię publiczną, że racja jest po jego stronie. Nie da się podczas wiecu wygłosić „Krótkiej historii Trybunału Konstytucyjnego w Polsce”, a następnie oczekiwać, że miliony telewidzów przyswoją sobie wszystkie daty i nazwiska.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-11-02

Jan Rojewski