Wynik uszczęśliwił zwycięzcę, który już trzykrotnie zabiegał o to stanowisko. Podobno kupił sobie życzliwość Krakowian, jak kwaśno doniósł były prezydent miasta Majchrowski, bo zamożny Gibała nie jęczał o partyjne zapomogi, tylko płacił za swoje wydatki sam. Majchrowski zachował się przy tym jak plebejusz, obrażając krakowskich wyborców jako przekupnych, równie żenująco odreagował własny błąd, bo po pierwszej turze wieszczył, że drugą turę bez problemów wygra milsza jego sercu Piątkowska. Notabene, wyleniałych mentorów było kilku. Z Gdańska odezwał się zupełnie niepotrzebnie Lech Wałęsa, który Krakowianom zarzucił… rzucanie kłód pod nogi Tuskowi; rozbawił zaś publikę siwiutki lider PiS, przekonując skrzekliwie: – Przegrał Tusk, przegrała Koalicja Obywatelska! To wszyscy, proszę dziadzi, wiedzą, podobnie jak to, że już dwa tygodnie wcześniej PiS przerżnął wybory do krakowskiego magistratu, mając niezłego kandydata i dając mu silne partyjne wsparcie.
Subskrybuj