1,05 miliona złotych – takiej kwoty od Skarbu Państwa domaga się Michał M. (ze względu na dobro rodziny prosił o niepodawanie nazwiska), warszawski nauczyciel języka angielskiego. Chce, aby państwo, czyli podatnicy, zapłaciło mu za skandaliczne działania urzędników, w wyniku których spędził w areszcie 7 miesięcy. Pan Michał stracił kontakt z córką, dobre imię i dobrze prosperującą firmę.
Za kratki
Była środa 17 lutego 2021 roku. Dla M., który od lat prowadzi w stolicy szkołę języków obcych, miał to być zwykły dzień pracy: indywidualne i grupowe lekcje, rozmowy z klientami. Tuż po 6 rano do mieszkania pana Michała zapukali policjanci. Oznajmili, że mają prokuratorski nakaz zatrzymania go i przeszukania domu. Zdziwiony przedsiębiorca dowiedział się, że szukają pornografii dziecięcej. Nic takiego nie znaleźli. Zabezpieczyli za to laptop i nośniki danych.
Subskrybuj