R E K L A M A
R E K L A M A

Sikorski: Trump miał wpływ na wzrost wydatków obronnych

Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w wywiadzie udzielonym w poniedziałek stacji CNN wyraził przekonanie, że publiczne ostrzeganie przed potencjalnymi prowokacjami ze strony Rosji może zniechęcić Moskwę do realizacji takich działań. Rozmowa odbyła się dzień przed rozpoczęciem szczytu NATO.

Fot. Flickr

Szef polskiej dyplomacji ocenił, że Rosja nie dysponuje obecnie potencjałem pozwalającym na bezpośredni atak na państwa NATO, a przygotowania do takiej operacji byłyby łatwe do zauważenia poprzez przemieszczanie wojsk. Jednocześnie zaznaczył, że bardziej realnym scenariuszem są prowokacje prowadzone pod fałszywą flagą.

To, do czego są zdolni, to jakiegoś rodzaju prowokacja z użyciem fałszywej flagi i dronów – być może ukraińskich dronów – i następnie udawanie, że odpowiadają na nasz fałszywy, nieistniejący atak – ocenił Sikorski.

Wicepremier podkreślił, że Rosja stosowała już podobne metody, dlatego państwa sojusznicze muszą być przygotowane na takie działania i jasno komunikować, że są świadome możliwych zagrożeń.

Minister przypomniał również informacje przekazane przez amerykański wywiad w 2022 roku, według których Rosja planowała prowokacje mające stworzyć pretekst do rozpoczęcia inwazji na Ukrainę. Jego zdaniem ujawnienie tych planów przyczyniło się do powstrzymania Kremla przed realizacją tego scenariusza. Wyraził także nadzieję, że obecne ostrzeżenia mogą zniechęcić Władimira Putina do podjęcia podobnych działań.

Sikorski zapewnił, że Polska nadal ufa gwarancjom bezpieczeństwa ze strony Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie zaznaczył, że Warszawa zabiega o utworzenie drugiej stałej bazy wojsk USA na swoim terytorium, obok funkcjonującej już bazy w Redzikowie, mimo spodziewanego ograniczania amerykańskiej obecności wojskowej w Europie.

NATO jest silniejsze

Odnosząc się do kwestii jedności NATO w sytuacji napięć między prezydentem USA a przywódcami państw sojuszniczych, szef MSZ ocenił, że różnice zdań dotyczące poziomu wydatków na obronność nie przekreślają dobrych relacji między sojusznikami. Podkreślił również, że Sojusz jest silniejszy od czasu, gdy Rosja zaatakowała Ukrainę. Wskazał w tym miejscu na przystąpienie Finlandii i Szwecji oraz wyraźny wzrost europejskich nakładów na obronność, do którego przyczyniła się presja wywierana przez Donalda Trumpa.

Odnosząc się do opinii, że wzrost wydatków na obronność nie zawsze przynosi wymierne korzyści, zaznaczył, że państwa mające wątpliwości co do wsparcia USA powinny przede wszystkim zwiększać własne zdolności obronne.

Komentując zapowiedzi szefa Pentagonu Pete’a Hegsetha dotyczące dalszego ograniczania amerykańskiej obecności wojskowej w Europie, minister przyznał, że proces ten jest prawdopodobny. Dodał jednak, że Stany Zjednoczone oczekują od europejskich sojuszników przejęcia większej odpowiedzialności za konwencjonalną obronę kontynentu, zachowując jednocześnie rolę strategicznego wsparcia.

2026-07-07

Opr. AJS na podst. CNN, PAP