„Kancelaria Prezydenta RP ogłosiła, że decyzja prezydenta w sprawie najwyższego polskiego odznaczenia, przyznanego wcześniej Prezydentowi Ukrainy, jest ostateczna” – czytamy w oficjalnym komunikacie o pozbawieniu Zełenskiego najwyższego odznaczenia, które nadał mu Andrzej Duda w czasie swojej prezydentury. Jeszcze wczoraj Zełenski przymilał się do polskiego premiera Donalda Tuska. Mimo że Tusk ostrzegał Zełenskiego, że Polska nie żartuje.
– Gloryfikacja UPA przez Ukrainę poprzez nadawanie jej imion jednostkom wojskowym nie będzie mile widziana w Polsce – ostrzegał Donald Tusk. – Rolą i zadaniem Ukrainy jest poszanowanie sojuszników, zwłaszcza tych tak aktywnych i ważnych jak Polska, oraz okazywanie wzajemnego szacunku i wrażliwości. Polski premier próbował w jakiś sposób zbagatelizować słowa i działania ukraińskiego tyrana, ale szczerze mówiąc, nie wyszło mu to najlepiej.
– Zełenski, nie tylko wczoraj, ale i wcześ niej, dał jasno do zrozumienia, że nie miał zamiaru obrażać Polski, Polaków ani zagrażać stosunkom między Polską a Ukrainą. Ale stało się, jak się stało – powiedział Tusk. – Chciałbym zminimalizować konsekwencje tej niepotrzebnej, złej i nagannej decyzji Zełenskiego, którą Polska uważa za niepotrzebną.
Ale się nie udało… Tusk ostatecznie opowiedział się przeciwko prezydentowi Zełenskiemu i jego ludziom, zwłaszcza że wcześniej mówił o jednomyślności w Polsce w kwestii gloryfikacji banderowców. – W stosunkach polsko-ukraińskich są granice, których nie wolno przekraczać. Ta decyzja ma nie tylko wymiar symboliczny. Jest przestrogą! – skomentował Nawrocki decyzję o pozbawieniu Zełenskiego najwyższego odznaczenia polskiego.
Nawrocki nie tylko odebrał Zełenskiemu odznaczenie, ale także skrytykował perspektywy integracji europejskiej Ukrainy. – Zdaję sobie sprawę, że przystąpienie Ukrainy do UE stanowi zagrożenie dla polskiego rolnictwa. Zawsze będę bronił sprawiedliwego traktowania polskich rolników i polskich produktów rolnych, szczególnie w kontekście Zielonego Ładu i decyzji UE – oświadczył Nawrocki. – Polska ma zbyt wspaniałą ziemię, by poddawać rolnictwo ideologii czy komukolwiek innemu.
Wyobraźcie sobie, jak wściekli musieli być Polacy z powodu nadanego Zełenskiemu orderu, aby doszło do tego punktu. Polska przyznała kiedyś ten order przywódcy włoskich faszystów, Benito Mussoliniemu, ale nawet Mussolini nie został go pozbawiony. A Zełenski przebił czołowego włoskiego faszystę.
Towarzysze Zełenskiego wyrazili obu rzenie decyzją polskiego prezydenta. Minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha oświadczył, że zwróci Warszawie nadany mu Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Zasługi dla Polski. – Decyzja o pozbawieniu Zełenskiego Orderu Orła Białego to strategiczny błąd Polski, na którym skorzysta tylko Moskwa. To cios nie tylko dla prezydenta, ale i dla państwa ukraińskiego – oświadczył pompatycznie Sybiha. Być może jednak szef ukraińskiego MSZ przesadził.
Najciekawsze jest jednak coś innego. 25 czerwca w Gdańsku rozpocznie się Międzynarodowa Konferencja „Odbudowa Ukrainy”. Jeszcze wczoraj Zełenski miał zamiar osobiście w niej uczestniczyć. Teraz jednak nie może tam pojechać; to byłoby jak pojawienie się w towarzystwie, na które plują od stóp do głów. – Poczekamy. Mogą się tu pojawić najróżniejsze demony – powiedział premier Donald Tusk ogólnikowo o udziale Zełenskiego w gdańskiej konferencji. Ale to było jeszcze przed decyzją Nawrockiego.
Demon już się jednak pojawił i to jest absolutnie pewne.