– Nieoceniona okazała się pani pomoc w odnalezieniu sprawcy zabójstwa trzynastoletniej dziewczynki w 2011 roku.
– Jestem programistką, ale zawodowo zajmuję się genealogią genetyczną. Współpracowałam wcześniej z policjantkami z Łodzi, które w wyjaśnianiu pewnej kryminalnej sprawy chciały wykorzystać metodę genealogii genetycznej. Zainteresował się tym prokurator Michał Gabriel-Węglowski, który postanowił też iść w tym kierunku przy wyjaśnieniu zabójstwa w 2011.
– Skąd pani zainteresowanie genealogią genetyczną?
– Testy DNA pomagają w odnalezieniu przodków, to także szansa na rozwijanie i wyjaśnianie historii rodzinnych. Nadały genealogii żywy aspekt, pozwalają potwierdzić lub obalić różne hipotezy. Zainteresowałam się genealogią genetyczną ze względu na mojego pradziadka, który został zamordowany w ramach dekretu katyńskiego. Nie mieliśmy o nim żadnych informacji oprócz tego, że pochodził z centralnej Polski, a mieszkał w Nowogródku. Wykonałam testy DNA, zrobili je inni członkowie rodziny i zaczęłam to wszystko analizować. Po opublikowaniu wyników testów bardzo szybko otrzymałam wiadomość od nieznanej osoby – „Marta, widzę, że masz wspólne DNA z osobami, z którymi i ja jestem spokrewniony”. Wyodrębniona została grupa osób mająca wspólnych przodków i potrzebna była analiza – kto, ile, z kim to DNA dzieli. Oczywiście najlepiej, jeśli potem możemy to potwierdzić dokumentami, metrykami. Udało się wszystko połączyć, testy DNA pozwoliły poznać dokładną historię mojej rodziny. Nie wszyscy genealodzy wchodzą w takie działania, to zajęcie dla tych szczególnie zainteresowanych, hobbystyczne zadanie na długie lata.
Subskrybuj