TADEUSZ WIERZEJSKI
Kawior z cebulką
pokrojoną na puch
Kiedyś powstanie Poczet Kolekcjonerów Polskich, a Tadeusz Wierzejski (1892 – 1974) zajmie w nim jedno z najważniejszych miejsc obok Feliksa „Mangghi” Jasieńskiego i współczesnych wielkich kolekcjonerów, np. Grażyny Kulczyk, Marka Roeflera czy Jerzego Staraka. Dlaczego w 1973 roku zajęto mu kolekcję, oskarżając o nielegalny wywóz antyków do Wiednia? W połowie lat 70. słyszałem od kolekcjonerów, że Wierzejski padł ofiarą rozgrywek personalnych w nowej ekipie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. W 1976 roku zanotowałem słowa Juliusza Wiktora Gomulickiego, wybitnego varsavianisty i bibliofila: – Wierzejski oskarżeniem został zmuszony do złożenia daru na rzecz Zamku Królewskiego w Budowie. To tak, jakby mu przystawili pistolet do głowy… Sprawę umorzono, nigdy nie została ostatecznie wyjaśniona.
W PRL-u handel antykami był bardzo upolityczniony. Wierzejski był na samym szczycie oficjalnego rynku. Świadkowie wydarzeń przed laty opowiadali mi, że Wierzejski dobrze znał polityków, np. premiera Józefa Cyrankiewicza, Zenona Kliszkę, Mariana Spychalskiego, ministra obrony narodowej, czy Mieczysława Moczara, szefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Opowiadano mi, że: „zaopatrywał w komódki żony kolejnych władców Polski Ludowej”. Był uwikłany w tamte czasy. Być może żaden prywatny kolekcjoner nie działał w takiej skali w ówczes nych krajach komunistycznych.
Subskrybuj