Wzrost wynagrodzeń, stabilizacja rynku pracy oraz dynamiczny rozwój infrastruktury sprawiły, że dla części emigrantów rachunek ekonomiczny przestał przemawiać za pozostaniem za granicą. Jeszcze kilkanaście lat temu wyjazd oznaczał często kilkukrotnie wyższe zarobki i realną szansę na poprawę jakości życia. Dziś różnice te nie są już tak wyraźne, szczególnie gdy uwzględni się koszty życia w zachodnioeuropejskich metropoliach. Rosnące ceny mieszkań, energii i usług sprawiają, że wielu pracowników funkcjonuje tam na granicy finansowej stabilności.
Praca przestaje być narzędziem awansu społecznego, a staje się sposobem na przetrwanie. Na tym tle Polska jawi się coraz częściej jako atrakcyjna alternatywa. Rozwijające się sektory nowych technologii, usług biznesowych czy logistyki oferują możliwości zatrudnienia, które jeszcze dekadę temu były trudno dostępne. Powrót do kraju przestaje więc być sentymentalną decyzją motywowaną tęsknotą za rodziną, a staje się racjonalnym wyborem zawodowym i życiowym. Nie oznacza to jednak, że proces ten przebiega bezproblemowo. Wielu powracających napotyka tzw. barierę reemigracyjną – zderzenie zdobytych za granicą kompetencji z realiami krajowego rynku pracy. Doświadczenie zawodowe nie zawsze bywa łatwo przekładalne na nasze standardy, a uznawalność kwalifikacji może wymagać dodatkowych procedur lub certyfikacji.
Paradoksalnie więc lata pracy poza krajem niekiedy utrudniają szybki powrót do zawodowej stabilizacji. Mimo tych wyzwań trend wydaje się wyraźny. Polska przestaje być krajem, z którego się wyjeżdża, a zaczyna być miejscem, do którego się wraca – nie tylko z powodów emocjonalnych, ale przede wszystkim ekonomicznych. Jeśli obecna dynamika rozwoju się utrzyma, migracyjne wahadło może na dłużej zatrzymać się po tej stronie Europy.