R E K L A M A
R E K L A M A

Delft, miasto Vermeera. Tam kończyła się droga

Delft to najważniejsze miejsce w życiu Jana Vermeera. Tam wychował się, nauczył malować, tworzył, spłodził piętnaścioro dzieci i umarł. Nie podróżował. Miasto było jego całym światem. 

Widok Delft /Fot. Patryk K. Urbaniak

Sercem starówki jest Duży Rynek. To wyspa połączona z resztą miasta ośmioma mostami. Na rogu placu i Oude Manhuissteeg stoi kamienica, która nie przypomina tej z czasów artysty. Na ścianie bocznej budynku wisi tabliczka z napisem: „W tym miejscu stał dom o nazwie Mechelen, w którym przyszedł na świat Jan Vermeer”. Informacja nie rzuca się w oczy, bo umieszczono ją na pierwszym piętrze. To jedynie przypuszczenie, bo nie ma potwierdzenia dokładnego miejsca narodzin malarza. Wiadomo jedynie, że 31 października 1632 roku Jan został ochrzczony w Nowym Kościele w Delfcie i że rodzice artysty wprowadzili się do Mechelen dopiero wtedy, gdy miał dziewięć lat. Kamienica musiała być duża. Ojciec Jana – Reynier Janszoon Vermeer prowadził tam nie tylko karczmę, lecz spotykał się także z malarzami, a na ścianach wieszał ich obrazy do sprzedania. W tych wnętrzach Jan miał pierwszy kontakt ze sztuką i zaczął tworzyć własne dzieła. Ojciec jego matki także handlował płótnami. Zajął się nawet ich podrabianiem i trafił za to do więzienia. I nawet gdy 20 kwietnia 1653 roku Jan poślubił Katarzynę Bolnes, to nadal mieszkał przy rynku. 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2025-12-17

Patryk K. Urbaniak