R E K L A M A
R E K L A M A

Włoski renesans. Recenzja Fiata Grande Pandy

Za Fiatem „wieki ciemne”, kiedy włoskiej marce wróżono upadek. Uboga oferta – skupiona właściwie wyłącznie na różnych wariantach pięknego, choć nieco kobiecego modelu 500 – nie wystarczała, żeby marzyć o powrocie do lat świetności. Wielką szansą na „odrodzenie” jest debiut Pandy z dopiskiem Grande, czyli auta, jakiego potrzebował nie tylko Fiat, ale cały europejski rynek. Grande Panda budzi powszechne zainteresowanie i serdeczne uśmiechy. Została też świetnie przyjęta w branży, o czym świadczy choćby tytuł „Car of the Year Polska”, którym może szczycić się przez 2026 rok.

Fot. Maciej Woldan

Żeby nie było zbyt cukierkowo, najnowszy Fiat nie jest autem idealnym. Ma swoje wady, kilka rzeczy dałoby się poprawić. Nie jest pojazdem, o którym nie mogę przestać myśleć. Grande Panda nie nawiedza mnie w sennych marzeniach. Po tygodniowym teście nie popędziłem do salonu, żeby złożyć zamówienie na własny egzemplarz (postawiłbym pewnie na czerwony lakier nadwozia). To wszystko nie zmienia faktu, że mamy do czynienia z istotnym, wręcz doskonałym elementem w układance Fiata, aby przywrócić lekko zakurzonej marce dawny blask. Włosi podeszli do tego projektu z głową. Chociaż nie byłem w najważniejszych gabinetach w Turynie, gdzie zapadały kluczowe decyzje, to wyobrażam sobie, że wypracowano trzy główne założenia.

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2025-12-29

Maciej Woldan