– Gdy pada hasło Adrian z „Ucha Prezesa”, to każdy od razu wie, że będzie zabawnie. – Tak wyszło i nie mam zamiaru się z tego tłumaczyć (śmiech). – Od czego wszystko się zaczęło? – Od marzeń. Odkąd pamiętam, chciałem zostać aktorem. To brzmi banalnie, ale to prawda. Szkoły kończyłem w rodzinnym Zgorzelcu, ale wcale nie
Tag: teatr
Poruszyć kamień. Trzy pytania do ELIZABETH CZERCZUK
1. – nie wejdziesz – mówi kamień –/brak ci zmysłu udziału./Żaden zmysł nie zastąpi ci zmysłu udziału./Nawet wzrok wyostrzony aż do wszechwidzenia/ Nie przyda ci się na nic bez zmysłu udziału. Ten fragment wiersza Szymborskiej „Rozmowa z kamieniem” cytuje pani w kontekście swojego najnowszego spektaklu „Eros-Hypnos, otwarta brama”, inspirowanego „Weselem” Wyspiańskiego i „Dziadami” Mickiewicza. Dlaczego?
„Czas na wielki numer”. Recenzja Skiby
Ten problem analizują autorki spektaklu na podstawie historii Kai, wesołej dziewczyny, która wymyśla dowcipy i występuje na scenie komediowej. Sam spektakl też momentami przypomina stand-up. Jest wulgarnie, dosadnie, ale też zabawnie i wzruszająco. Kaja (grana przez Natalię Klepacką) ma słaby kontakt z matką. Matka (w tej roli Monika Badowska) nie rozumie ani dowcipów córki, ani
Flanelowy kabaret. Recenzja „Flanelé: Radiokabaret z obrazem. Ruchomym”
W miękkim, flanelowym właśnie wydaniu. Bez agresji i wulgaryzmów, bez dominującego dzisiaj stand-upowego przytupu, za którym nie wszyscy przepadamy. Jego twórcy bawią się słowem jak za dawnych lat. Oglądają je z każdej strony, wykorzystując i jego brzmienie, i semantykę. Tak powstają cudowne mikrozdarzenia sceniczne, jak to z piciem herbaty, które kończy się trzeszczeniem kamienia w
Mayday. Recenzja Skiby
Z takim klasykiem jak „Mayday” jest jak z „Zemstą” Fredry. Znamy to na pamięć, ale zawsze nas śmieszy. W Polsce ten tytuł jest grany aż przez kilkanaście teatrów. Sam widziałem ze trzy różne przedstawienia, ale spektakl w warszawskim Och Teatrze, w reżyserii Krystyny Jandy, jest wyjątkowy, bo w prawdziwie gwiazdorskiej obsadzie. Jeśli ktoś jeszcze nie
Za kulisami kabaretu Crazy Horse. 500 kandydatek, 10 miejsc
W Crazy Horse wszystko zaczyna się na długo, zanim tancerki staną przed publicznością. Już sam proces rekrutacji jest bardzo specyficzny. Jak wyjaśnia Mika Do, najpierw należy wysłać dossier zawierające CV i zdjęcia. Wymagania są bardzo precyzyjne: solidne przygotowanie w tańcu klasycznym, wzrost między 168 a 172 cm, naturalne ciało (bez interwencji chirurga), umiejętności aktorskie i wyróżniająca się osobowość… Podobno co roku zgłasza się ok. 500 chętnych na
Jarosław Brussa rozwinął skrzydła. Chciałby mieć własny teatr
Mieszka pod Gnieznem, tam też siedzibę ma jego agencja. Przez cały czas coś robi. – To wielkie widowiska. Teraz prezentujemy dwa spektakle równolegle, w różnych miejscach. Projekt „10 tenorów” zagraliśmy już 500 razy. Pokazujemy to dwa razy w roku. Obecna trasa to 48 koncertów longiem. Nie tylko w kraju, także na Litwie, Łotwie, w Estonii i Finlandii. Równolegle jedziemy z produkcją „Wszystkie
Gabriela Muskała o drodze na scenę. „Lubię płodozmian”
– Na początku swojej kariery próbowała pani trzy razy dostać się do szkoły teatralnej. Jak wyglądał wtedy ten start? Czy rodzice panią wspierali? – W naszej rodzinie nie było tradycji aktorskich. Rodzice są już na emeryturze, ale wówczas byli czynnymi zawodowo lekarzami. Mieszkaliśmy na wsi, daleko od teatru, więc myśl, by występować na scenie, która spadła na mnie
Rysownik głosowy. Aleksander Mikołajczak prowadzi z żoną teatr
Na spotkanie przychodzi z żoną Marzanną Graff, też aktorką, pisarką i scenarzystką. Jak mówią ich znajomi, są nierozłączni, takie mentalne klony. – Bardzo się kochają, nawet chodzą tak samo – usłyszałem. Niedawno wrócili z podróży do USA. – Taki wyjazd wspomnieniowy, trochę rodzinny. Ameryka dobrze nam się kojarzy. Poza tym polskim konsulem w Chicago jest pani, która wcześniej pełniła tę funkcję w
„Peron, czyli tam i z powrotem”. Recenzja Skiby
Nie będę wyjątkowo ani obiektywny, ani nie zachowam należytej recenzentowi powagi, bowiem nie ukrywam, że teatr, który zajął miejsce po dawnym sklepie spożywczym i od trzech lat skutecznie rozwija misję rozbawiania publiczności sztuką improwizacji komediowej, jest jedną z moich ulubionych miejscówek w Łodzi. Kocham tu przychodzić i kocham dać się porwać inteligentnej zabawie w wymyślane