Chciał kupić tabletki dla konia, farmaceutka wezwała policję

„Coś szwankuje w systemie, w którym obywatel boi się pójść do apteki po leki na receptę” – mówi pani Katarzyna z Krakowa. Jej męża z apteki w Nowej Hucie zabrała policja, kiedy chciał kupić lek dla konia, bo ten lek ma w skutkach ubocznych działanie poronne.

Rys. Katarzyna Zalepa

„Mąż koleżanki poszedł kupić do apteki przepisane przez weterynarza lekarstwo na wrzody dla konia.
Tak, tak – został przed chwilą zatrzymany w aptece przez policję, że chce wywołać poronienie. Zorganizowaliśmy pomoc prawną. Nie ma ratunku dla tego kraju” – napisał w piątkowe (17 marca) popołudnie na Twitterze krakowski sędzia Maciej Czajka.

Wszystko działo się w jednej z aptek w Nowej Hucie, a lek o nazwie Arthrotec chciał kupić pan Bartłomiej. Jego rodzina ma pod opieką konia Basalino, którego nazywają Bazylem. Córka Bartłomieja od dziecka pasjonuje się jeździectwem. Rodzice, żeby pomóc jej w realizacji tej pasji, 13 lat temu kupili konia.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2023-03-27

Katarzyna Kojzar