O samym prawie aborcyjnym w dalszej części. Tu i teraz – o mitologicznej koncepcji kozła ofiarnego, która w Polsce nazywana jest „winą Tuska”. W judaizmie składanie ofiar w postaci zwierząt, choćby kozłów, było rytualne i standardowe. Następowała w ten sposób eksternalizacja win wspólnoty, czyli zrzucenie ich na kogoś innego oraz jednoczesna tej wspólnoty puryfikacja. Wspólnota jest jasna, czysta i swoiście bezgrzeszna, gdy winą naznaczono owego kozła. Na marginesie – gdy w roku 70 naszej ery Rzymianie otaczali Jerozolimę i kozłów ofiarnych po prostu zabrakło, Rzymianie perfidnie podstawiali Żydom prosiaka, wiedząc, że ci wieprzowiny jeść nie mogą. Stąd znane nam wszystkim i jakże użyteczne powiedzonko „podłożyć komuś świnię”.
Jak w Polsce kozłem został Tusk? Powiedziałbym, że z powodów personalnych i politycznych. Jarosław Kaczyński zawsze potrzebował wroga i na kontrze do niego mobilizował swe oddziały i swój elektorat. Wrogiem mógł być Wałęsa, Mazowiecki czy Michnik, ale na wroga i kozła totalnego idealnie nadawał się właśnie Donald Tusk.
Subskrybuj