R E K L A M A
R E K L A M A

Działo się na Wiejskiej. Ceny paliw i knebel dla Boguckiego

Prawo i Sprawiedliwość zapowiada, że kandydatem partii na premiera w wyborach parlamentarnych 2027 będzie Przemysław Czarnek, ale pod uwagę może być też brany inny wariant. Gdyby profesor z Lublina w ciągu najbliższych miesięcy nie podniósł z kolan największej partii opozycyjnej, jego miejsce może zająć Zbigniew Bogucki.

Rys. Tomasz Wilczkiewicz

Były wojewoda, prokurator i były poseł PiS, dziś szef Kancelarii Prezydenta, stał się więc dla koalicji rządzącej problemem. Tym bardziej że prawie na każdym posiedzeniu Sejmu, korzystając z art. 186 regulaminu, zabiera głos z mównicy i uderza w rząd premiera Donalda Tuska. Trudno odmówić mu sprawności retorycznej, a że w Radzie Ministrów wielkich mówców jak na lekarstwo, zapadła decyzja, by Boguckiego uciszyć.

„Marszałek Sejmu udziela głosu członkom Rady Ministrów, prezesowi Najwyższej Izby Kontroli, szefowi Kancelarii Prezydenta […] na danym posiedzeniu, poza kolejnością mówców zapisanych do głosu, ilekroć tego zażądają”. Tak brzmi, a właściwie brzmiał, art. 186, par. 2 regulaminu Sejmu. Właśnie został zmieniony. Oficjalnie, by usprawnić i uporządkować posiedzenia. Faktycznie, by ukrócić antyrządowe występy Zbigniewa Boguckiego. Teraz tylko premier będzie mógł mówić, kiedy chce i ile chce, reszta „nie więcej niż raz w danym punkcie porządku dziennego, poza kolejnością mówców zapisanych do głosu lub bezpośrednio po otwarciu posiedzenia”. Oznacza to, że szef Kancelarii Prezydenta nawet jeśli będzie mógł się wypowiedzieć, to nie będzie mógł prowadzić na sali plenarnej dyskusji i ripostować.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-04-02

4bs