Za sprawą mediów społecznościowych dziś wszyscy znaleźliśmy się jak za granicą: nadając nie wiadomo skąd i nie wiadomo w czyim imieniu, ludzie tworzą jakieś swoje obrazy niemające nic wspólnego ze stanem rzeczywistym: wszyscy mają większe sukcesy i są znacznie piękniejsi oraz bogatsi nie tylko od innych, ale przede wszystkim od siebie.
O ile dawniej mawiano ostrożnie, że można napisać wszystko, co się chce, bo papier wszystko przyjmie, o tyle internet znosi już takim konfabulantom swojego życia złote jajo. Od razu przynosi im jakieś zyski.
Uwagę przykuła ostatnio mistyfikacja 17-letniej uczennicy z Gdyni, która stworzyła w sieci obraz siebie jako młodej geniuszki rewolucjonizującej naukę od razu w kilku dziedzinach, i to odległych od siebie. Na podstawie tego, co sama o sobie podawała, kilka postępowych gazet i organizacji z tego żyjących włożyło ją na listy podziwianych młodych bohaterek, za czym posypały się stypendia, propozycje i granty naukowe. Wszyscy tak chcieli mieć kogoś do podziwiania, że wystarczające stawało się już to, że spodobała się innym. Jest na taki stan inne z kolei określenie: „w Polsce zaczęła cieszyć się światową sławą”, które dalej już się samo napędzało.
Subskrybuj