Mam kuzynkę, która jest dentystką w Niemczech i żyje tylko z leczenia uzębienia przybyszów z republik poradzieckich, korzystających z tego, że przysługuje im refundowana naprawa dwóch sztuk na rok, a mają je w takim stanie, że wystarczy ich na długo. A głupio im się chyba w Niemczech może zrobić, gdy okaże się, że były czasy, kiedy leczyć zęby dawne ludy jeździły akurat do Rosji.
O Rosjanach mamy spontanicznie jak najgorsze zdanie i nie dziwi nas nic poza momentem, kiedy okazuje się, że coś umieją. Na poziomie ogólnym zgodziliśmy się co do tego, że nie ma na świecie gorszych ludów, nacji czy regionów, a wyższościowe naśmiewanie się z któregoś z nich jest niedopuszczalne i rasistowskie. Co powiedziawszy, wszyscy przechodzą do wdeptywania w ziemię Rosji.
Nie do pomyślenia jest nie tylko to, aby o Rosjanach albo ich kraju powiedzieć cokolwiek dobrego, ale już nawet kiedy nie chce się powiedzieć niczego złego, to trzeba się z tego tłumaczyć.
Na Marię Wiernikowską wylał się hejt za sam fakt nakręcenia w Rosji reportaży i pokazania, jak tam jest. Maję Wolny uratowało to, że po opublikowaniu przez nią książki reportażowej „Imperium” Rosja miała zakazać jej tam ponownego wjazdu. Jednak już samo zarzucanie reporterom, że próbują zrozumieć opisywanych ludzi – nawet ruskich – jest aberracją, bo oni tam przecież po to jadą (tzn. akurat one). Do tego mogą się powołać nawet na Mickiewicza, który nie lubiąc ruskich, napisał: „I tam są ludzie, i tam mają duszę!”. Czym jednak wpisał się w propagandę Putina.
Subskrybuj