R E K L A M A
R E K L A M A

Nawrocki kontra Czarzasty. Okno na media

Ale jazda! Pierwsza osoba w państwie na forum social mediów pojedynkuje się z drugą osobą w Polsce. Jeszcze nie na szpady lub pistolety, ale już na ostre wypowiedzi. W tej potyczce słownej prezydent zapowiada zaproszenie marszałka Sejmu na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Brzmi to jak wezwanie „na dywanik”, by marszałka „przećwiczyć” na okoliczność jego kontaktów prywatno-biznesowych z Rosją. Druga osoba w państwie nie jest dłużna i „podejmując rękawicę”, stawia warunek, by pierwsza osoba ujawniła publicznie swoją przeszłość spod Grand Hotelu w Sopocie oraz w czasie wyjazdów do Moskwy.

Rys. Katarzyna Zalepa

Prezydenta osłania minister Marcin Przydacz, zawsze na posterunku, gotowy do obrony swego chlebodawcy. Prezydencki minister zarzuca marszałkowi Sejmu stosowanie komunistycznej metody obrony poprzez atak. Nie może dziwić fakt, że druga osoba w państwie, zaatakowana przez pierwszą, podejmuje obronę w formie ataku. Metoda to sprawdzona od stuleci i zwykle bywa skuteczna. Zastanawia natomiast stwierdzenie ministra Przydacza, że ten atak marszałka to wymysł komunistów. Szukam w historiach wojen i znajduję potwierdzenie moich przypuszczeń, że jako pierwszy, prawdopodobnie, bo nie ma tu stuprocentowej pewności, określił atak jako najlepszą obronę starożytny chiński generał Sun Tzu, żyjący w V w. p.n.e. Inne źródła przypisują autorstwo tej maksymy George’owi Washingtonowi. Muszę, niestety, ministra Przydacza zmartwić i wyprowadzić z niewiedzy, bowiem ani George Washington, a tym bardziej generał Sun Tzu komunistami nie byli.

Mam natomiast poważny problem, jak określić wygłoszony przez prezydenta Karola Nawrockiego speech na otwarcie obrad RBN. Zwykle bywało to krótkie przywitanie. Tym razem, na potrzeby chwili, prezydent odczytał rozbudowane oświadczenie, przemówienie krytyczne wobec rządu premiera Donalda Tuska i połajankę pod adresem marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Cała Polska dowiedziała się, że marszałek Czarzasty nie posiada dostępu do informacji niejawnych, co jest nieprawdą, bo na mocy ustawy ma takie prawo bez konieczności przechodzenia pełnej procedury sprawdzającej przez służby specjalne. Prezydent przed kamerami telewizji poinformował opinię publiczną o kontaktach biznesowych i prywatnych marszałka Czarzastego – nie rzekomych, nie domniemanych, lecz faktycznych interesach ze Wschodem. Tym razem marszałek nie miał możliwości obrony. Dziennikarzy i telewizje wyproszono, zaczęły się obrady utajnione, a co się tam działo, nie wiemy, bo to ściśle tajne. Prezydent ma prawo wiedzieć, czy druga osoba w państwie ma odpowiednie uprawnienia dostępu do informacji niejawnych i jakie może mieć koneksje biznesowe. Informacje na ten temat prezydent w każdej chwili może uzyskać od służb specjalnych. Wnoszenie sprawy na forum RBN i upublicznianie jest niczym innym jak widowiskiem. W sondzie „Debaty Gozdyry”, chwilę po zakończeniu obrad RBN, ponad 61 proc. głosujących stwierdziło, że Rada Bezpieczeństwa Narodowego nie jest odpowiednim miejscem do rozpatrywania sprawy marszałka Czarzastego.

Opinia publiczna nie tylko problemami marszałka Czarzastego żyje. We Włoszech trwają igrzyska olimpijskie, a tam podczas uroczystości otwarcia komentatorzy TVP Piotr Sobczyński i Marek Rudziński nie tylko nie potrafili w sposób objaśniający relacjonować piękna widowiska, ale na domiar złego nie zauważyli obecności prezydenta Karola Nawrockiego. Nie siedział wprawdzie na trybunie honorowej, jednak to nie powód, by zauważając obecność ministra sportu Jakuba Rutnickiego, zapomnieć, że w ceremonii otwarcia uczestniczy prezydent. Czy komentatorzy tylko zapomnieli, to się wyjaśni, bo Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wszczęła dochodzenie. Słusznie. 

2026-02-21

Andrzej Maślankiewicz