Tatuaż przestał być wizerunkowym ryzykiem: jest oznaką statusu i archiwum indywidualnych doświadczeń. Na boiskach nikogo nie dziwią piłkarze z całymi „rękawami”. David Beckham zamienił ciało w mapę rodziny i kariery, Zlatan Ibrahimović nosi na skórze manifest siły i ego, a Lionel Messi tatuażami opowiada o wierze, synach i pasji. Na czerwonych dywanach tatuaże nie są żadnym skandalem, lecz częścią stylu – Angelina Jolie od lat pokazuje
Tag: sztuka
„Aktorstwo się zmieniło”. Rozmowa z Krystyną Jandą
– Siedzimy w garderobie żeńskiej Och-Teatru i rozmawiamy. Dziękuję za zaproszenie! – W końcu się udało, bo przy mojej ilości pracy takie spotkania prawie całkowicie odpadają. Coraz częściej kontaktujemy się głównie przez komputer, mailami i esemesami. Ja już nawet nie dzwonię, żeby ludziom nie przeszkadzać. Przeczytają, kiedy będą mieli chwilę. I nawet to rozumiem, bo mamy tylko jedno życie. – Taka historia na początek.
Bielsko-Biała stolicą kultury. Rozpoczął się rok pełen wydarzeń
Bielsko-Biała została pierwszą w kraju Polską Stolicą Kultury.
Krzysztof Gosztyła. Rzadko przed kamerą, często przed mikrofonem
Mieszka w jednej z podwarszawskich miejscowości, wynajmuje dom. Już od kilku lat mógłby korzystać ze świadczeń ZUS, ale tego nie robi. – Nie przeszedłem na emeryturę. Nie rozwiązałem umowy o pracę z macierzystym Teatrem Ateneum, by po chwili znowu ją podpisać. Nie chciałem tego czynić. Jestem wciąż na etacie. Załóżmy, że jestem leniwy i chciałem uniknąć tych „formalności”.
124 lata światła i szkła. Historia Krakowskiego Zakładu Witrażów
W 1902 r., w czasach kiedy monarchia Habsburgów przeżywała ostatnie lata swojej świetności, w cesarsko-królewskim Krakowie zaczęła działać pracownia witraży, którą dwa lata później przejął Stanisław Gabriel Żeleński, starszy o rok brat Tadeusza „Boya”, pisarza, krytyka literackiego, działacza społecznego i zapewne największego tłumacza w historii naszej literatury. Stanisław Gabriel też był prawdziwym twórcą. Architektem, ale
Dyrygent, który złamał protokół. Nowa twarz tradycji i rewelacyjny koncert
Koncert odbył się 1 stycznia 2026 roku w Złotej Sali Musikverein w Wiedniu, kiedy to za pulpitem dyrygenckim stanął Yannick Nézet-Séguin – jeden z najbardziej rozchwytywanych dyrygentów świata. Kieruje Metropolitan Opera w Nowym Jorku i Philadelphia Orchestra z kontraktem obowiązującym do 2030 roku, a równolegle od lat stoi na czele Orchestre Métropolitain w Montrealu, z
Mayday. Recenzja Skiby
Z takim klasykiem jak „Mayday” jest jak z „Zemstą” Fredry. Znamy to na pamięć, ale zawsze nas śmieszy. W Polsce ten tytuł jest grany aż przez kilkanaście teatrów. Sam widziałem ze trzy różne przedstawienia, ale spektakl w warszawskim Och Teatrze, w reżyserii Krystyny Jandy, jest wyjątkowy, bo w prawdziwie gwiazdorskiej obsadzie. Jeśli ktoś jeszcze nie
Za kulisami kabaretu Crazy Horse. 500 kandydatek, 10 miejsc
W Crazy Horse wszystko zaczyna się na długo, zanim tancerki staną przed publicznością. Już sam proces rekrutacji jest bardzo specyficzny. Jak wyjaśnia Mika Do, najpierw należy wysłać dossier zawierające CV i zdjęcia. Wymagania są bardzo precyzyjne: solidne przygotowanie w tańcu klasycznym, wzrost między 168 a 172 cm, naturalne ciało (bez interwencji chirurga), umiejętności aktorskie i wyróżniająca się osobowość… Podobno co roku zgłasza się ok. 500 chętnych na
Delft, miasto Vermeera. Tam kończyła się droga
Sercem starówki jest Duży Rynek. To wyspa połączona z resztą miasta ośmioma mostami. Na rogu placu i Oude Manhuissteeg stoi kamienica, która nie przypomina tej z czasów artysty. Na ścianie bocznej budynku wisi tabliczka z napisem: „W tym miejscu stał dom o nazwie Mechelen, w którym przyszedł na świat Jan Vermeer”. Informacja nie rzuca się w oczy, bo umieszczono ją na pierwszym piętrze. To jedynie
Rama droższa od obrazu. Historia warszawskiego zakładu rzemieślniczego
Gdy Warszawa znajdowała się pod krwawą niemiecką okupacją, na ulicach przeprowadzano łapanki, brakowało podstawowych do życia towarów, Jan i Halina Rajewscy w suterenie okazałej kamienicy przy Nowogrodzkiej 18 otworzyli zakład „Oprawa Obrazów Jan Rajewski”. Mimo warunków tak niekorzystnych do prowadzenia działalności gospodarczej klientów nie brakowało. To samo centrum miasta, gdzie przebywało najwięcej okupantów, jednak wśród klientów zakładu przeważali rodowici warszawiacy. Jak na te wojenne warunki, interes szedł nieźle.