Ich stan pogarszał się błyskawicznie. – Przyszło jak grom z jasnego nieba – w ciągu kilkunastu godzin mój przyjaciel był w stanie krytycznym. Wszyscy byliśmy przerażeni, nikt nie wiedział, kto będzie następny. To jak niewidzialny wróg – mówi jeden ze studentów. Rodzice innego pacjenta opisują chorobę jako koszmar, którego nie da się kontrolować, bo zaczyna się od zwykłej gorączki, a kończy na walce o życie. Osiemnastoletnia Olivia Parkins opowiada: – Znam sporo osób leżących w szpitalu z tą chorobą, wiele z nich to członkinie stowarzyszenia cheerleaderek, do którego należę. Mieszkam też w bloku, gdzie doszło do wybuchu epidemii. To był jeden z dwóch bloków, których mieszkańcy musieli zażywać antybiotyki.
Według służb epidemiologicznych źródłem zakażeń jest najprawdopodobniej klub nocny w Canterbury. Doszło tam do tzw. wydarzenia super-spread, czyli sytuacji, kiedy w zamkniętym, słabo wentylowanym pomieszczeniu jedna osoba natychmiast zakaża resztę uczestników spotkania. Wkrótce podobne przypadki odnotowano w innych częściach kraju, w tym w Londynie. Brytyjska służba zdrowia uruchomiła procedury – intensywne śledzenie kontaktów osób zakażonych, profilaktyczne podawanie antybiotyków ludziom, którzy mogli mieć styczność z chorymi, oraz kampanie szczepień przeciw meningokokom, szczególnie wśród młodzieży. Lekarze ostrzegają: – Tej choroby nie da się przeczekać. Nie zwlekajcie. Jeśli objawy się nasilają, stan może być już bardzo poważny. Zapalenie opon mózgowych wywołują bakterie z rodzaju Neisseria meningitidis, atakujące błony otaczające mózg i rdzeń kręgowy. Początkowe objawy – gorączkę, ból głowy, osłabienie – łatwo pomylić z przeziębieniem. Jednak przebieg jest o wiele gwałtowniejszy. W niespełna dobę może wystąpić sztywność karku, światłowstręt, wymioty, wysypka, nawet sepsa.
19 marca Brytyjska Agencja Bezpieczeństwa Zdrowotnego poinformowała, że w wyniku zapalenia opon zmarły dwie osoby, a łączna liczba przypadków wzrosła do 27. Medycy są zaskoczeni szybkością rozprzestrzeniania się choroby. – Jestem lekarzem od 40 lat i nigdy wcześniej nie spotkałem się z czymś takim. Tak wiele przypadków pojawiających się w jednym miejscu w krótkim czasie jest niezmiernie rzadkie – mówi dr Bharat Pankhania, wykładowca na Wydziale Medycznym Uniwersytetu w Exeter. W niektórych miejscach udało się ograniczyć transmisję, ale na uczelniach i w akademikach wciąż istnieje ryzyko nowych zakażeń. Wychodzą one też poza krąg studentów. W czwartek potwierdzono chorobę u pracownika centrum dystrybucyjnego brytyjskiej sieci supermarketów Morrisons. Zakaził się w sklepie w Canterbury. Jeśli chodzi o możliwość pojawienia się bakterii w innych krajach, eksperci uspokajają – zapalenie opon mózgowych jest poważne, ale to nie covid, nie przenosi się tak łatwo jak wirusy układu oddechowego. – Rozprzestrzenia się poprzez bliski, długotrwały kontakt, intymny kontakt, picie z tych samych naczyń, całowanie się – tłumaczy dyrektor ds. zdrowia publicznego Rady Hrabstwa Kent, dr Anjan Ghosh. Jednak swobodny przepływ ludzi w Europie sprzyja rozsiewaniu się bakterii. We Francji wykryto zakażenie u osoby, która przyjechała z regionu Kentu. Nie można więc wykluczyć kolejnych pojedynczych ognisk na kontynencie.