R E K L A M A
R E K L A M A

Putin zakładnikiem własnej propagandy. Nie mógł odwołać defilady

Gdyby Władimir Putin miał możliwość odwołania tegorocznej defilady w Moskwie, to na pewno by to zrobił ze strachu przed ukraińskimi dronami. Ale zdecydować się na to nie mógł – z lęku, że Dzień Zwycięstwa upamiętniający pokonanie hitlerowskich Niemiec przez ZSRR teraz stanie się dniem symbolicznej klęski Rosji w wojnie z Ukrainą. Jednak podjęte półśrodki i tak nie ukryły skali porażki. 

Rys. Mirosław Stankiewicz

Już kilka tygodni przed 9 maja pojawiły się szokujące wręcz doniesienia, że tradycyjna wojskowa defilada na Placu Czerwonym może zostać w tym roku odwołana. Powód tych spekulacji był zrozumiały – ukraińskie drony już wtedy coraz śmielej zapuszczały się w głąb Rosji, siejąc strach i spustoszenie nawet w regionach oddalonych o tysiące kilometrów od linii frontu. Ich atak na stolicę w ten dzień byłby dla gospodarza Kremla katastrofą – bolesnym dowodem na to, że zamiast piątego dnia wojny paradować po zdobytym Kijowie, w piątym roku wojny Rosjanie muszą bronić już Moskwy… 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-05-12

CEZ na podst.: hromadske.ua, unian.ua, tass.ru, ria.ru