Gospodarka Grenlandii opiera się głównie na przemyśle rybnym – przemyśle, który jest bardzo wrażliwy na zmiany klimatyczne i wahania cen. Obecnie bez dofinansowania z Kopenhagi wyspa nie dałaby rady funkcjonować. Kolejne rządy Grenlandii próbują więc nieco dywersyfikować gospodarkę, by stopniowo uniezależniać się od duńskiego grantu. Potencjalnym kierunkiem takiego działania jest rozwinięcie turystyki oraz wydobycia surowców. Minie jednak wiele lat, zanim nowe gałęzie gospodarki zaczną przynosić zyski, tym bardziej że Grenlandczycy nie chcą robić niczego pochopnie, a wszelkie podejmowane przez rząd decyzje uwzględniają nie tylko zysk, ale także dobrostan środowiska. Niepodległa Grenlandia musiałaby też ustanowić własną walutę. Można sobie tylko wyobrazić, ile lat by zajęło, by ta się ustabilizowała i nie powodowała hiperinflacji. Kolejnym problemem jest brak wykwalifikowanych kadr. Poziom edukacji na wyspie nie jest wysoki, stąd też dzisiaj większość kadry zarządzającej największych przedsiębiorstw działających na Grenlandii pochodzi z zagranicy, głównie z Danii (…).
Subskrybuj