R E K L A M A
R E K L A M A

Najfajniejszy chińczyk? Recenzja Omody 7

Zgodnie z przewidywaniami ekspansja Chińczyków na nasz rynek motoryzacyjny staje się coraz poważniejsza i daje coraz mniej powodów do drwin. Azjaci nie tylko słuchają krytyki, ale zarzuty biorą do siebie i błyskawicznie reagują, oferując nowe, stale ulepszane samochody. Z niezmiennie atrakcyjniejszymi cennikami i wyższym poziomem wyposażenia od niechińskich odpowiedników. Najświeższy przykład? Omoda 7 Super Hybrid.

Fot. Maciej Woldan

Nie jest tak, że z założenia jestem przeciwny chińskiej motoryzacji. Po prostu patrzę na nią niepewnie, może bez wielkiej sympatii, lecz z rosnącym szacunkiem. Jako na wciąż nie do końca zrozumiałe, egzotyczne zjawisko w Europie, gdzie jeszcze niedawno wydawało się, że pozycja motoryzacyjnych marek jest w miarę stabilna i ugruntowana. Chińczycy robią wszystko, żeby wywrócić „skamieniały” układ sił do góry nogami; i trzeba przyznać, że w tych działaniach są skuteczni. Szczególnie podoba mi się, że ostatnio część chińskich firm przestała sztucznie bić pianę i szczycić się nadzwyczajnymi technologiami, „wyścigowymi” aspiracjami, a przeszła do konkretów, poprawiając choćby prowadzenie pojazdów.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-06-27

Maciej Woldan