R E K L A M A
R E K L A M A

Meczycho. Recenzja Skiby

Tą premierą nowej komedii Juliusza Machulskiego Teatr Powszechny w Łodzi wstrzelił się idealnie w czas. Emocje piłkarskiego mundialu rozpalają kibiców przed telewizorami, a komu jeszcze mało piłki nożnej – może udać się na spektakl zatytułowany „Meczycho”.

Fot. materiały Teatru Powszechnego

Wszyscy kochamy Machulskiego za „Vabank”, „Seksmisję” „Kingsajz” czy „Killera”, ale raczej mało kto wie, że od ładnych kilku lat ten reżyser z powodzeniem sprawdza się jako autor komediowych sztuk pisanych dla teatru, który nie ma takiego przebicia jak film, więc tym bardziej warto zajrzeć do Teatru Powszechnego w Łodzi, który właś nie wystawia jego nową komedię.

„Meczycho” to opowieść o rodzinie, w której futbol jest sensem życia. Wszyscy kibicują i wszyscy oglądają mecze, od dziadka po wnuczkę; wnuczka nie tylko ogląda, ale także gra w kobiecej lidze futbolowej.

Właśnie nadchodzi dzień ważnego meczu. Drużyna Włóczni (której kibicują) gra o awans do europejskich mistrzostw. Przeciwnikiem jest groźny niemiecki klub. Nastrój podbija fakt, że wnuczka Nela ma przyjść na domowe oglądanie meczu ze swym pierwszym chłopakiem. Matka przygotowuje pyszne zakąski, ojciec i dziadek w tajemnicy wypijają płyny dla kurażu, aż tu nagle dochodzi do niespodziewanej katastrofy…

Machulski sprytnie bawi się polskimi stereotypami, obsesjami i naszymi narodowymi uprzedzeniami. Dymitr Hołówko w roli zabawnego dziadka fanatyka śmieszy w tym zestawie szczególnie. Ciekawie i z przymrużeniem oka rozwiązano też sceny samego meczu, a już lecące z taśmy zapowiedzi Dariusza Szpakowskiego wprowadzają nas w prawdziwie piłkarską atmosferę.

Nie od dziś wiadomo, że w Polsce wszyscy znają się na piłce nożnej i na polityce. Dlatego zabrakło mi w tym spektaklu jakiegoś outsidera, wujka czy kuzyna, który w opozycji do wszystkich byłby kompletnie niezainteresowany piłką, a jednak to właśnie on jako jedyny przewidziałby wynik meczu. Ale pewnie się czepiam, bo w spektaklu Machulskiego nie o piłkę tak naprawdę chodzi. To tylko pretekst, by powiedzieć coś ciekawego o polskiej rodzinie, o naszych charakterach i słabościach.

Kpiarze twierdzą, że polska reprezentacja rozgrywa na ważnych mistrzostwach zawsze tylko trzy mecze. Mecz kluczowy, mecz o wszystko i mecz o honor. Bohaterowie sztuki Machulskiego w Teatrze Powszechnym w Łodzi są przekonani, że ich ulubiona drużyna walczy o wszystko, lecz sami odgrywają między sobą, w rodzinie, mecz kluczowy, który pozwoli im uratować ludzki honor. Zabawne, mądre, potrzebne i trafione w czas mundialu.

Ocena: Pełna fala

2026-07-16

Krzysztof Skiba